W czwartek doszło do niecodziennej konfrontacji dwóch dziennikarzy reprezentujących konkurencyjne stacje informacyjne. Bartłomiej Bublewicz z TVP Info prowadził relację na żywo sprzed siedziby Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W materiale krytykował sposób, w jaki regulator korzysta z przysługujących mu uprawnień wobec nadawców. W pewnym momencie do reportera podszedł Michał Gwardyński z TV Republika, który zaczął zadawać mu pytania dotyczące działalności telewizji publicznej. Sytuacja szybko przerodziła się w słowną konfrontację, którą transmitowały obie stacje.
Gdy wejście na żywo dobiegło końca, dziennikarz TVP zwrócił się bezpośrednio do przedstawiciela konkurencyjnej stacji. – Nie wiem, po co robimy sobie cyrki. (...) Michał, dajmy spokój. Nie jest to potrzebne. Znamy się, lubimy. Koniec – powiedział Bublewicz.
Bublewicz komentuje spięcie z TV Republiką. Mówi, jaki Gwardyński jest poza anteną
Emocje, które towarzyszyły antenowemu starciu dziennikarzy TVP i TV Republiki, nie opadły wraz z zakończeniem transmisji. Bublewicz postanowił jeszcze raz zabrać głos w sprawie i opublikował w mediach społecznościowych nagranie, w którym przedstawił kulisy nieoczekiwanej wizyty konkurencyjnej ekipy. Przy okazji zdradził, co sądzi o swoim koledze po fachu.
"Dziś uniwersa się połączyły. Uniwersum Telewizji Polskiej z uniwersum Republiki" — stwierdził na wstępie.
Bublewicz zaznaczył, że nie spodziewał się obecności ekipy TV Republika podczas swojego wejścia na żywo. Kiedy jednak doszło do spotkania, uznał, że najlepszym rozwiązaniem będzie zachowanie spokoju i nieeskalowanie konfliktu.
"Co prawda nie zapraszałem Republiki na to wejście na żywo, ale skoro już przyszli, to pozostało nam zachować spokój. Redaktor Gwardyński ma to do siebie, że mówi dużo i głośno, często strzela na oślep, ale lepiej mu nie odpowiadać tym samym" – skomentował.
Na tym nie poprzestał. Dziennikarz odniósł się także do prywatnych kontaktów z Gwardyńskim.
"Nie będę ukrywał, zdarzało mi się rozmawiać z redaktorem Gwardyńskim. Poza kamerami wcale nie jest tak twardym żołnierzem PiS-u, jak mogłoby się wydawać na antenie. (...) Dzisiaj relacjonowaliśmy tam pewien problem. KRRiT, zdominowana przez nominantów PiS, de facto nie zajmuje się tym, co TV Republika robi. Żołnierze Rachonia i Sakiewicza poza kamerami, kiedy ten ich teatr gaśnie, są zupełnie innymi osobami" — dodał.
Czytaj też:
Nie będzie sylwestra TV Republika? "Nie są prowadzone rozmowy" Czytaj też:
TVP info zaliczyła wpadkę. News szybko zniknął z sieci
