Operacja wydobycia na powierzchnię wraku sowieckiego okrętu podwodnego K-129 była najdroższą i najbardziej skomplikowaną misją wywiadowczą w czasie zimnej wojny. Włamanie do sejfu miliardera nieoczekiwanie okazało się punktem zwrotnym tej operacji
Amerykanie szybko zorientowali się, że ich przeciwnicy mają duży problem. Sowieckie okręty wojenne i statki ratunkowe w zastanawiający sposób koncentrowały się w drugiej połowie marca 1968 r. na – relatywnie – niewielkim fragmencie Pacyfiku, tysiące kilometrów na północny zachód od Hawajów.
Sowieci desperacko przeszukiwali ocean, starając się namierzyć K-129, mierzący 100 m długości okręt podwodny, zdolny przenosić trzy rakiety z ładunkami nuklearnymi. Każda z nich miała moc jednej megatony, czyli była ok. 60 razy potężniejsza od bomby zrzuconej przez Amerykanów nad Hiroszimą.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
