Uczmy dzieci stawiania granic dla lepszego świata
Art. sponsorowany

Uczmy dzieci stawiania granic dla lepszego świata

Dodano: 
Przestań być grzeczna. Jak pokonać lęk przed konfliktem
Przestań być grzeczna. Jak pokonać lęk przed konfliktem 
Tradycyjny model wychowania i presja bycia "grzecznym" często nie uczą dzieci szacunku, lecz uległości i tłumienia autentyczności.

Musimy nauczyć następne pokolenie stawiania granic przy jednoczesnym szanowaniu drugiej osoby. Bo tylko dzięki połączeniu własnych granic i grzeczności będziemy w stanie funkcjonować w tym świecie i nie stracić siebie – podkreślają Adrian i Dominika Olesiak, psychologowie, terapeuci, autorzy książki "Przestań być grzeczna. Jak pokonać lęk przed konfliktem" (Wydawnictwo RM, Warszawa 2026).

Redakcja: W publikacji,"Przestań być grzeczna. Jak pokonać lęk przed konfliktem" zwracacie Państwo uwagę, że tradycyjny model wychowania i narracja o „grzecznej dziewczynce” tak naprawdę prowadzą do uległości i stłumienia autentyczności. Gdzie według Państwa istnieje granica między nauczaniem dzieci dobrych manier, szacunku i dyscypliny a tłumieniem ich indywidualności?

Adrian i Dominika Olesiak: Jako społeczeństwo lubimy wszystko kategoryzować, dlatego szybko oceniamy, co jest "grzecznym", a co „niegrzecznym” zachowaniem. Tylko problem polega na tym, że takie kategoryzowanie nie uczy dzieci dostrzegania siebie, tylko dostrzegania schematu, do którego muszą się dopasować. I z tego powodu trudno jest zauważyć granicę rozdzielającą faktyczną grzeczność od bycia uległym. A właśnie w przypadku grzeczności wystarczy pokazać dziecku, że można być grzeczną osobą i nadal pozostać w zgodzie z samą sobą. Dla przykładu rodzic, który uczy swoje dziecko uległości, powie: "Nie odmawiaj, bo ktoś będzie przez ciebie smutny". A rodzic, który chce nauczyć dziecko faktycznej grzeczności, zachęci je: "Możesz odmówić, ale pamiętaj, by zrobić to w uprzejmy sposób".

Taka sama zasada obowiązuje w przypadku regulacji emocji i właśnie z tą granicą rodzice najczęściej mają problem. Jeśli dziecko jest złe, z jakiegokolwiek powodu, to instynktownie zaczyna krzyczeć. W tym momencie pułapką, w którą najczęściej wpadają rodzice, jest powiedzenie: "Nie krzycz, tylko niegrzeczne dzieci się złoszczą". Dlaczego? Bo dzieci zaczynają utożsamiać złość z niegrzecznością – a to jest bardzo krzywdzący przekaz. Jeśli chcemy wychować dziecko na pewne siebie i grzeczne, to musimy pokazać granice, mówiąc: "Masz prawo być zła, ale nie masz prawa na nikogo krzyczeć". Dobrze byłoby, gdyby zaraz po wypowiedzeniu tych słów rodzic pokazał, jakie są inne sposoby na wyregulowanie złości, nawet jeśli pierwszym pomysłem, który przyjdzie do głowy, będzie wzięcie kartki papieru i podarcie jej z całej siły.

I to właśnie tej granicy brakuje w obecnym wychowaniu. Dzieci wiedzą, że powinny być grzeczne, ale nie wiedzą, jak radzić sobie w sytuacjach, w których są niewłaściwie traktowane. Zastanawiają się wtedy, czy mają być grzeczne pomimo ogromnego dyskomfortu? Czy może powinny postawić na siebie i być niegrzeczne? A odpowiedź jest taka, że żadne z tych rozwiązań nie jest dobre. Musimy nauczyć następne pokolenie stawiania granic przy jednoczesnym szanowaniu drugiej osoby. Bo tylko dzięki połączeniu własnych granic i grzeczności będziemy w stanie funkcjonować w tym świecie i nie stracić siebie.

Redakcja: Czy walka ze sztucznymi podziałami budowanymi przez firmy produkujące zabawki lub odzież dla dzieci nie grozi popadnięciem w drugą skrajność – ignorowaniem naturalnych różnic w zainteresowaniach chłopców i dziewczynek, wynikających z biologii czy psychologii ewolucyjnej?

Adrian i Dominika Olesiak: Zawsze jest ryzyko wpadnięcia w drugą skrajność, jeśli zaczynamy działać automatycznie lub pod wpływem silnych emocji. Można wtedy zapomnieć o tym, że dajemy dziewczynkom żołnierzyki do zabawy nie po to, by bawiły się tylko nimi, ale przede wszystkim po to, by mogły doświadczyć różnych form zabawy. Jest to dla nich neurologicznie bardziej stymulujące, bo mogą w pełni polegać na swojej kreatywności i wyobraźni podczas zabawy. Co nie zmienia faktu, że na pewno wiele dziewczynek będzie wolało bawić się lalkami zamiast żołnierzykami, bo na przykład będą mogły odtwarzać za ich pomocą swoje życie. I tak samo działa to w drugą stronę. Wiele dziewczynek po przetestowaniu każdej możliwej zabawki może podjąć decyzje, że woli żołnierzyki od lalek, bo na przykład stwierdzi, że woli toczyć walki niż przebierać lalki.

Podobnie jest w przypadku odzieży. Dzieci powinny mieć przestrzeń do eksperymentowania z różnymi kolorami. Nie trzeba trzymać się stereotypowego podziału: dziewczynki ubieramy na różowo, a chłopców na niebiesko. Możemy wprowadzić całą masę innych kolorów, by dzieci postrzegały je jako kolory, a nie jako część swojej tożsamości. Niech dzieci same podejmują decyzje, jaki kolor koszulki podoba im się najbardziej.

To są kluczowe momenty, bo to jedne z pierwszych świadomych decyzji w życiu dzieci. I jeśli mogą je podjąć pod wpływem własnych potrzeb i zainteresowań, to umocnią nie tylko swoją tożsamość, lecz także swobodę w stawianiu na siebie. Dlatego jako rodzice musimy pamiętać o tym, by nie wrzucać dzieci w jakiś sztywno zbudowany schemat. Nawet jeśli ten schemat jest zapakowany w ładne opakowanie: "Moja córka bawi się tylko żołnierzykami, bo będzie pewna siebie i silna". A co, jeśli ona nie chce tych żołnierzyków? Jej tożsamość będzie stłamszona, ale rodzic będzie mieć poczucie, że jest nowoczesny i podąża za zaleceniami specjalistów. W rzeczywistości robimy to samo co wcześniej, tylko w odwróconej formie.

Musimy uważać, by "nie przedobrzyć", i pamiętać, że dzieci potrzebują przestrzeni do poznania siebie, a nie schematów, do których mają się dopasować.

Redakcja: Jak rodzic powinien stawiać granice i egzekwować zasady w sytuacjach trudnych, nie budząc w dziecku lęku przed odrzuceniem i nie tracąc przy tym swojego autorytetu?

Adrian i Dominika Olesiak: Jeśli rodzic chce utrzymać swój autorytet, ale jednocześnie nie chce emocjonalnie skrzywdzić swojego dziecka, to musi pamiętać o tym, czym w ogóle jest autorytet rodzicielski – niestety rodzice o tym zapominają. Rodzic tak długo ma autorytet w oczach dziecka, jak długo jest sprawiedliwy i wspierający. W praktyce oznacza to, że nie powinno się krytykować dziecka, gdy popełnia błąd lub przekracza granice. Zamiast powiedzieć: "Jesteś niegrzeczna / jesteś głupia", powinno się przypomnieć o granicy: "Nie możesz nikogo bić, nawet jeśli jesteś zła". Nieoczywista różnica między tymi komunikatami jest taka, że w pierwszym przypadku rodzic traktuje swoje dziecko jak emocjonalny worek treningowy, a w drugim stara się je nakierować. I właśnie o tym rodzice zapominają – że ich zadaniem jest nakierować i wspierać swoje dzieci, a nie skrajnie kontrolować i potem karać. Oczywiście łatwiej jest krzyknąć, skrytykować i potem karać ciszą swoje dziecko. Ale co dokładnie chcemy wtedy osiągnąć? Bo jedyne, co zrobimy, to zbudujemy lęk u dziecka i ogromną potrzebę zadowalania innych.

Natomiast z nieco innej strony rodzicom zdarza się nie dawać swoim dzieciom przestrzeni do niezgadzania się. Można powiedzieć, że niektórzy mają wręcz reakcję alergiczną, gdy ich dziecko nie przytaknie. A czy to coś złego, że dziecko ma inne zdanie? Albo że, jeśli czegoś nie rozumie, wyraża swoją opinię? Przecież wszystko można stopniowo wyjaśnić.

Innymi słowy, trzeba pamiętać, by nie używać karty: "Słuchaj mnie, bo jestem twoim rodzicem", a zamiast tego pokazać dziecku, co oznacza bycie rodzicem. Bo dojrzały emocjonalnie rodzic chce przekazać dziecku swoje doświadczenie życiowe, zamiast kontrolować jego zachowanie.

Redakcja: Czy chęć niesienia pomocy i nastawienie na wspólnotowość rzeczywiście stoją w sprzeczności z silnym poczuciem własnej wartości, czy problemem jest wyłącznie motywacja, która za tym stoi?

Adrian i Dominika Olesiak: Oczywiście, że nie stoją ze sobą w sprzeczności, bo one wręcz się dopełniają. Wspólnota jest tak długo silna i stabilna, jak długo ma stabilne i silne jednostki. Nie da się stworzyć silnej wspólnoty składającej się z uległych ludzi, bo jedyne, co zobaczymy, to podążanie za instrukcjami zamiast wzajemnego wspierania i napędzania do dalszego rozwoju.

Sugerowałbym spojrzeć na to jak na dwa kroki, które zawsze muszą być wykonane w odpowiedniej kolejności. Najpierw trzeba zbudować siebie, by potem móc współtworzyć silną wspólnotę. Bo jeśli każda osoba będzie świadoma siebie, swoich granic i potrzeb, to w sytuacjach kryzysowych nie będzie szukać ratunku u innych, tylko będzie chciała współtworzyć rozwiązanie. Jeśli natomiast odwrócilibyśmy kolejność i najpierw budowali wspólnotę, a dopiero potem poszczególne osoby, to w pierwszej kolejności musielibyśmy narzucić każdej z nich jakąś "tożsamość/rolę". Wtedy istnieje ryzyko, że dla danej osoby ta "przypisana rola" nie będzie naturalna, a co za tym idzie – właściwa. A to już brzmi jak loteria, bo albo społeczeństwo przetrwa, albo się rozsypie.

W kwestii niesienia pomocy powiedziałbym nawet, że jeśli chęć pomocy jest czyjąś szczerą intencją, a nie mechanizmem obronnym, to jest to wręcz niezbędny element silnego społeczeństwa. Ale trzeba zwrócić wtedy uwagę na to, czy faktycznie jest to szczera intencja. Bo jeśli chcemy pomagać, ale jest to nasz mechanizm obronny, to wynika on z traumy z dzieciństwa. Czyli tak długo byliśmy ignorowani i zdani na samych siebie, że chcemy uchronić innych przed doświadczeniem podobnego bólu. I pomimo że behawioralnie wygląda to wspierająco, w rzeczywistości jest to ucieczka przed swoją przeszłością.

O autorach poradnika "Przestań być grzeczna. Jak pokonać lęk przed konfliktem":

Adrian Olesiak – psycholog i terapeuta pracujący z osobami doświadczającymi skutków traumy. Wspiera w budowaniu poczucia własnej wartości, regulacji emocji i rozwijaniu kompetencji interpersonalnych. Łączy różne nurty terapeutyczne z neuropsychologią i nowoczesnymi metodami pracy z traumą.

Dominika Olesiak – psycholożka i terapeutka specjalizująca się w pracy z osobami zmagającymi się z niską samooceną, lękiem, depresją i traumą. Pomaga przełamywać ograniczające schematy, odkrywać swoje zasoby i budować życie w zgodzie z własnymi wartościami.

Źródło: Wydawnictwo RM
Czytaj także