W wyborach parlamentarnych w Izraelu nie ma wyraźnego zwycięzcy. Partia Likud kierowana przez premiera Benjamina Netanjahu prawdopodobnie wywalczyła najwięcej głosów, ale zgodnie z przewidywaniami ani obóz rządzący, ani opozycyjny nie będzie w stanie uzyskać większości parlamentarnej. Taki wniosek płynie z sondaży exit poll.
Sondaże trzech izraelskich stacji telewizyjnych – Kanałów 11, 12 i 13 pokazują podobne wyniki. Blok opozycyjny wobec Netanjahu, któremu przewodzi były szef sztabu armii Gadi Ajzenkot, może łącznie zdobyć 52–53 mandaty w 120-osobowym Knesecie, a obóz premiera – około 50. Do tego lista lewicy może liczyć na ok. 11 mandatów, a partia arabska 7.
Wśród stronników Likudu są m.in. partie Żydowska Siła Itamara Ben Gwira i Religijny Syjonizm Becalela Smotricza, a także partie ultraortodoksyjne.Netanjahu to najdłużej urzędujący premier w historii Izraela – sprawował władzę łącznie przez 19 lat.
Wybory w Izraelu
W Izraelu do utworzenia rządu potrzeba większości 61 mandatów. Bardzo możliwe, że ponownie odbędą się wielotygodniowe negocjacje w sprawie utworzenia nowej koalicji i wyłonienia rządu.
Według Centralnej Komisji Wyborczej do godz. 20.00 czasu lokalnego zagłosowało 74,3 proc. uprawnionych. To najwyższa frekwencja o tej porze od 1988 r. W poprzednich wyborach, w 2022 r., o tej samej godzinie wynosiła 66,3 proc.
Prezydent Icchak Herzog po konsultacjach z partiami parlamentarnymi powierzy misję utworzenia rządu politykowi mającemu jego zdaniem największe szanse na zbudowanie koalicji. Nie musi to być lider największej partii ani największego bloku.
Prawo do głosowania ma około 7,3 mln Izraelczyków. Według szacunków Izraelskiego Instytutu Demokracji (IDI) w tegorocznych wyborach po raz pierwszy mogło zagłosować około 640 tys. osób w wieku 18–22 lat, czyli niemal 10 proc. elektoratu.
Czytaj też:
Wybory w Izraelu. "W czarnym scenariuszu może dojść do rozlewu krwi" Czytaj też:
Netenjahu w potężnych opałach. Zaprzecza oskarżeniom i zapowiada kroki prawne
