Pełnomocnik Barbary Kijanko, mec. Marcin Kradziecki przyznał, że „z panią prokurator nie ma bezpośredniego kontaktu”. Chociaż początkowo powiedział, że "byłby dobrej myśli", jeśli chodzi o przesłuchanie, to później dodał, że ręczyć może wyłącznie za siebie. Mec. Kradzecki zapewnił również, że jeśli jego klientka nie pojawi się na przesłuchaniu, to na pewno będzie to nieobecność usprawiedliwiona. Barbara Kijanko od ponad roku jest na zwolnieniu lekarskim – ostatnie ważne jest do 10 lipca.
Kilka dni temu prok. Kijanko złożyła wniosek o przejście w stan spoczynku. Prok. Kijanko prowadziła postępowanie ws. Amber Gold od grudnia 2009 do czerwca 2012 roku. Jej praca wzbudziła jednak wiele wątpliwości wśród członków komisji śledczej. Jedna z policjantek, która występowała przed komisją śledczą opowiedziała parlamentarzystom, że prokurator Kijanko lekceważyła wskazywane przez nią wątki i bagatelizowała całą sprawę. Funkcjonariuszka sugerowała wręcz, że prokurator torpedowała śledztwo.
Komisja śledcza postanowiła złożyć zawiadomienie do prokuratury, w związku z działaniami prok. Kijanko (i prok. Haliny Borkowskiej), o czym informował dziennikarz "Do Rzeczy" Wojciech Wybranowski. Prokuratura Regionalna w Łodzi sprawdzi, czy doszło do przekroczenia uprawień lub niedopełnienia obowiązków przez prokuratorów odpowiedzialnych za prowadzenie i nadzorowanie postępowań przygotowawczych w sprawie Amber Gold.
Czytaj też:
Jako pierwsza zajmowała się Amber Gold. Prok. Kijanko chce przejść w stan spoczynku
