15 lipca mija 150 lat od śmierci Aleksandra Fredry.
Bóg strzegł, że rocznica wypada w wakacje, nie odbije się więc znacząco w polskiej szkole, niestety nie do końca konsekwentnie unowocześnianej przez Nowacką Barbarę i grono jej współpracowniczek, z Lubnauer Katarzyną na czele. Starają się ministry, nie powiem, niemniej wspomniany komediant czy też komediopisarz, wszystko jedno, z kupionym przez jego ojca tytułem hrabiowskim, wciąż bezwstydnie figuruje na listach lektur i uczniowie muszą, o zgrozo, poznawać tę grafomanię ze wszech miar szkodliwą.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
