Jak podkreślił, "to ważny sygnał: era taniego pieniądza może nie wrócić tak szybko, jak jeszcze niedawno zakładano".
Polityk przypomniał, że rząd Donalda Tuska "zaciągnął gigantyczne zobowiązanie w euro".
"SAFE to nie dotacja, ale pożyczka – do 43,7 mld euro, z maksymalnym okresem finansowania sięgającym 45 lat. Jej koszt zależy od warunków, na jakich finansuje się Unia Europejska, a dodatkowym czynnikiem dla Polski pozostaje ryzyko kursowe. Gdy złoty słabnie wobec euro, każde euro potrzebne do obsługi i spłaty zobowiązania kosztuje nas więcej złotych" – podkreślił Błaszczak. "Dlatego pytanie do rządu jest bardzo konkretne: ile naprawdę będzie kosztować Polskę SAFE? Jakie są symulacje kosztów przy wyższych stopach i słabszym złotym? Jak wygląda rachunek w perspektywie kilkudziesięciu lat?" – dodał.
Błaszczak: Polacy mają prawo znać cały rachunek
Jak zaznaczył parlamentarzysta, "skala ryzyka jest ogromna".
"Przy pełnym wykorzystaniu 43,7 mld euro i kursie 4,25 zł za euro każdy dodatkowy 1 pkt proc. średniego oprocentowania odpowiada ok. 1,86 mld zł dodatkowych odsetek rocznie od pełnej kwoty zadłużenia" – zauważył Błaszczak.
Polityk stwierdził, że "43,7 mld euro pożyczki na dziesięciolecia wymaga pełnej informacji o kosztach". "Polacy mają prawo znać cały rachunek, a nie tylko kwotę, którą dziś można wydać" – dodał.
Pieniądze z SAFE trafią na Ukrainę?
Przewodnicząca Komisji Europejskiej zapowiedziała w środę, że niewykorzystane pieniądze z SAFE zostaną przeznaczone na realizację ukraińskich projektów obronnych. Państwa UE nie kryją zaskoczenia.
Ursula von der Leyen w swoim przemówieniu przed Parlamentem Europejskim zapowiedziała uruchomienie wspólnego programu obronnego z Ukrainą. Jego finansowanie będzie pochodziło z niewykorzystanych środków z SAFE. Mowa tu o od 10 do nawet 20 mld euro.
Czytaj też:
Polska odpowiada na zapowiedź von der Leyen ws. SAFE: Żadnych środków nie zwrócimy Czytaj też:
Kosiniak-Kamysz o SAFE: Trzeba tych obłudników nigdy nie dopuścić do władzy
