Joanna Racewicz od lat jest obecna w polskich mediach. Karierę zaczynała w lokalnych redakcjach, a po przeprowadzce do Warszawy otrzymała możliwość odbycia stażu w redakcji "Teleexpressu". Później przez kilka lat pracowała w TVP2, następnie związała się z TVN-em, by w 2011 r. ponownie trafić do Telewizji Polskiej. W kolejnych latach współpracowała również z Polsat News i Radiową Jedynką.
Dziennikarka postanowiła ostatnio zdobyć praktyczną wiedzę dotyczącą zachowania w sytuacjach kryzysowych. Wzięła udział w szkoleniu obronnym, a relacją z jego przebiegu podzieliła się z obserwatorami na Instagramie.
Joanna Racewicz na szkoleniu obronnym. "Gotowość nie oznacza strachu"
Racewicz wyjaśniła, że zależało jej przede wszystkim na zdobyciu umiejętności, które mogą okazać się przydatne w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń. Podczas kursu dowiedziała się m.in., jak funkcjonować w sytuacji braku prądu, jak udzielać pierwszej pomocy oraz jak prawidłowo opatrzyć ranę. Poznała również zasady przygotowania plecaka ewakuacyjnego.
"Gotowość nie oznacza strachu. Oznacza wiedzę. Odpowiedzialność. Spokój" — podkreśliła na początku swojego wpisu.
Dziennikarka zwróciła również uwagę na osobisty wymiar sytuacji związanej z bezpieczeństwem wschodniej części Polski. Jak przypomniała, urodziła się w Hrubieszowie, natomiast jej rodzice mieszkają w Zamościu.
Racewicz zaznaczyła, że udział w szkoleniu nie wynika z przekonania, że dojdzie do konkretnego zagrożenia. Jak wyjaśniła, chodziło jej o zdobycie wiedzy i przygotowanie się na sytuację, której nie da się wcześniej przewidzieć.
"Nie chodzi o to, żeby żyć w lęku. Chodzi o to, żeby wiedzieć, co robić, kiedy wydarzy się coś, czego nie planowaliśmy. Nie przygotowuję się dlatego, że coś złego na pewno się zdarzy. Przygotowuję się po to, żeby w trudnej chwili było mniej chaosu, bezradności i strachu" – podkreśliła dziennikarka.
instagram Czytaj też:
Alerty i syreny w Polsce. Znana influencerka: Dzieci w szkole płakały Czytaj też:
"PR-owa zagrywka". Lewicowa posłanka uderza w rząd
