Alerty i syreny w Polsce. Znana influencerka: Dzieci w szkole płakały

Alerty i syreny w Polsce. Znana influencerka: Dzieci w szkole płakały

Dodano: 
Milena Bijata w audycji Czwórki Polskiego Radia
Milena Bijata w audycji Czwórki Polskiego Radia Źródło: Facebook / Czwórka Polskiego Radia
Milena Bijata, znana twórczyni internetowa, opowiedziała, jak wyglądała sytuacja, gdy w Lublinie zawyły syreny.

W czwartek 17 września polskie wojsko poderwało myśliwce po rosyjskim ataku na zachodnią Ukrainę, a mieszkańcy części Lubelszczyzny i Podkarpacia otrzymali alert RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza. W Lublinie i Rzeszowie zawyły syreny. Jeden z rosyjskich dronów odrzutowych miał spaść lub zostać zniszczony około 4 km od polskiej granicy, prawdopodobnie w pobliżu stacji benzynowej.

Syreny zawyły na Lubelszczyźnie. Influencerka: Nie wiem, jak powinniśmy się zachować

Popularna na Instagramie twórczyni internetowa, Milena Bijata, mieszka z rodziną w Lublinie. Influencerka publikuje głównie zabawne filmiki pokazujące różne strony rodzicielstwa. Sama jest mamą sześciorga dzieci. Tym razem, w poważniejszym tonie, opowiedziała o tym, jak zareagowali na nietypową sytuację.

– Pytacie się, jak tam u nas, bo już wszyscy słyszeli, że były alerty, syreny i w ogóle. Wyglądało to tak, że dzisiaj miały być próbne alarmy, więc jak ten alarm zaczął wyć, to myśmy myśleli, że to są próbne. Alert przyszedł po dłużej chwili, najpierw jeden, potem drugi. Najbardziej się zestresowałam tym, że my mieliśmy w tym czasie wszystkie dzieci w szkole i w przedszkolu, więc zastanawiałam się, jak to wygląda. Co oni będą robić – opowiadała swoim fanom.

– Okazało się, że w szkole wszyscy po prostu zeszli do piwnicy, do szatni i tam czekali. Nastroje w szkole były różne. Dzieciaki różnie reagowały, niektóre płaczem itd. – podkreśliła.

– Zastanawiam się tak ogólnie, na przyszłość. Czy jakby ten alarm nie był odwołany w przeciągu godziny i trwałby kilka godzin to, jak te dzieciaki dałyby radę tam siedzieć. Czy my mamy jechać i je odbierać, nie wiem. Trochę to taka jest sytuacja, w której nie wiem, jak powinniśmy się zachować – dodała influencerka.

Udostępniła też wypowiedź swojej córki, która relacjonowała, jak wyglądał alarm w szkole. Słyszymy w niej, że niektóre dzieci, nawet te starsze, zareagowały nerwowo i płakały, ale nauczyciele panowali nad sytuacją.

Czytaj też:
"Jako jedyni w Polsce". Stanowski ogłasza przełom dla Kanału Zero
Czytaj też:
Litwa szykuje plan ewakuacji. Jedna z głównych tras prowadzi do Polski

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także