O pożarze służby zawiadomił właściciel posesji, na której jest rozdzielnia. Pożar wybuchł w środę wieczorem. – Po dojechaniu stwierdzono pożar obudowy skrzynki zasilającej – przekazał w rozmowie z Polsat News mł. asp. Michał Maroszek z PSP w Grójcu.
Na miejsce wysłano trzy zastępy straży pożarnej, którym udało się ugasić ogień. W wyniku pożaru nikt nie ucierpiał, jednak uszkodzony został także agregat prądotwórczy.
Baza mogła zostać podpalona, sprawę bada ABW
RMF FM, które jako pierwsze informowało o pożarze, przekazało, że ze wstępnych ustaleń wynika, że baza mogła zostać podpalona. Oprócz tego możliwe jest wytłumaczenie, że doszło do zwarcia instalacji elektrycznej.
Polska stacja oraz podobna baza w rejonie Kowna na Litwie umożliwiają dostęp do internetu poprzez sieć Starlink na terenie znacznej części Europy Środkowo-Wschodniej, w tym również i na Ukrainie.
Sprawę bada obecnie Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Wicepremier: Element wojny hybrydowej
Sprawę skomentował już wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
– Operatorem tej stacji jest firma Exatel, to jest państwowy operator telekomunikacyjny, który jest jednym z tych elementów zapewniających bezpieczeństwo internetowe, dostarczających internet, przesyłu internetowego przez Polskę, również dla Ukrainy — powiedział w rozmowie z TVP Info.
Wicepremier stwierdził, że gdyby doszło do wyłączenia takich stacji, nastąpiłyby poważne zakłócenia w dostawach internetu. Konsekwencją tego byłby np. utrudniony dostęp do bankomatów.
– Czasami nie zdajemy sobie sprawy, że taki przekaźnik telekomunikacyjny decyduje o tym, czy w jakiejś części Polski, czy Europy, w tym Ukrainy, mamy po prostu internet – mówił.
Czytaj też:
"Należy się liczyć z eskalacją". Niepokojące słowa ministra Czytaj też:
Lubelszczyzna: Próba wykolejenia pociągów. Na miejscu pracują służby
