31-latek, obywatel Ukrainy, ranił nożem czerech mężczyzn i kobietę. Mężczyzna został zatrzymany. Poszkodowani trafili do szpitala. Jedna osoba zmarła – to ksiądz.
Do zdarzenia doszło około godz. 9:30. Policjanci otrzymali zgłoszenie, że na terenie Jarosławskiego Opactwa na ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu, obywatel Ukrainy zaatakował nożem mężczyznę.
Atak wywołał poruszenie wśród opinii publicznej. Politycy opozycji domagają się wyjaśnienia sprawy przez służby, w szczególności sprawdzenia, czy napastnik działał samodzielnie czy z czyjejś inspiracji. Głos zabrał także premier. Donald Tusk zapowiedział surowe ukaranie Ukraińca.
"Morderca z Jarosławia jest w rękach Polskiej Policji. Trwają czynności. Sprawca to obywatel Ukrainy. Będzie ukarany z całą surowością polskiego prawa. Łączę się w bólu z bliskimi ofiar tego brutalnego ataku" – napisał szef rządu na swoim koncie na platformie X.
Atak na klasztor
Atak nożownika miał miejsce przed mszą św., która miała być sprawowana w kościele rektoralnym św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa przy Ośrodku Formacji i Kultury Chrześcijańskiej.
Ośrodek znajduje się na terenie Opactwa Benedyktynek w Jarosławiu – powiedziała w rozmowie z KAI s. Barbara Dendor OSB, przełożona jarosławskiej wspólnoty benedyktynek.
Według jej relacji na teren kościoła miał wtargnąć napastnik z 80-centymetrowym nożem. – Rozpoczął bójkę z jednym z kapłanów, którego ugodził – powiedziała s. Dendor.
Prok. Bożena Hałasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu przekazała dziennikarzom nowe informacje o sprawcy.
– Czynu dopuścił się 31-letni mężczyzna. Mamy już potwierdzone, że jest to obywatel Ukrainy, który w dniu dzisiejszym w godzinach nocnych z terenu Niemiec wjechał do Polski. Udawał się na przejście graniczne w Korczowej, jednak granicy tam nie przekroczył – powiedziała.
Śledczy nie ustalili jeszcze, w jaki sposób mężczyzna dostał się na teren opactwa w Jarosławiu.
Czytaj też:
Kaczyński: Ta sprawa musi zostać dogłębnie wyjaśniona przez służby Czytaj też:
Burmistrz Jarosławia zarządził, żeby dzieci nie wypuszczać ze szkół. "Mieszkańcy są przestraszeni"
