– Ministerstwo Obrony Narodowej zmieni procedury strzelania do obiektów wlatujących do nas od strony Rosji, zamieniając to, co w czasie pokoju jest standardem – i identyfikację wizualną – na tak zwaną identyfikację pozytywną – przekazał Cezary Tomczyk.
Do tej pory polscy piloci, aby móc otworzyć ogień do obiektu, który wleciał w naszą przestrzeń powietrzną, musieli dokonać identyfikacji wzrokowej. W praktyce oznaczało to, że myśliwiec musiał zbliżyć się do celu na taką odległość, która pozwalałaby pilotowi rozpoznać z czym ma do czynienia. Po zmianach obowiązywać będzie identyfikacja pozytywna, która polega na uznaniu obiektu za wrogi bez konieczności jego wzrokowej identyfikacji.
– Do tej pory nie korzystaliśmy z tego typu możliwości, bo one są zazwyczaj zarezerwowane dla stanu wojny albo stanu wojennego. Natomiast w związku z zagrożeniem, w związku z tym, że Polska dzisiaj codziennie zmaga się z możliwością wlotu dronów na teren naszego kraju, musimy wprowadzić tego typu zmiany i na rzecz pilotów i na rzecz bezpieczeństwa państwa – podkreślił Tomczyk.
Rosja eskaluje
W środę (23 września) rosyjski śmigłowiec Mi-8 naruszył polską przestrzeń powietrzną na północ od Braniewa w woj. warmińsko-mazurskim. Tydzień wcześniej rosyjskie drony zaatakowały pociąg w pobliżu polskiej granicy, a dron uderzył także w ciężarówkę po ukraińskiej stronie przejścia Dorohusk-Jagodzin.
Premier Donald Tusk poinformował w czwartek (24 września), że w związku z rosyjskim atakiem na Ukrainę Polska ewakuowała przejścia graniczne w Hrubieszowie i Dorohusku. – Ten czas jest naprawdę trudny i że trzeba się dobrze przygotować na te najbliższe tygodnie i miesiące. Jesień i zima mogą być rzeczywiście krytyczne – ostrzegł.
Czytaj też:
"Huk w centralnej części Polski". Wojsko wydało komunikat Czytaj też:
"To kompromituje polskiego ministra". Ostre słowa posła
