Tusk wystąpił w czwartek (24 września) na wspólnej konferencji prasowej z premierem Bułgarii Rumenem Radewem. – Kiedy przed chwilą rozmawialiśmy, znowu zaatakowano Ukrainę w pobliżu granicy z Polską i znowu musieliśmy ewakuować przejścia graniczne w Hrubieszowie, w Dorohusku – powiedział szef rządu.
– Domyślacie się, jakie to powoduje straty i nerwy. Ta sytuacja każe nam bardzo konsekwentnie działać tutaj w Polsce, współpracować z Ukrainą, ale też ostrzegać Europę i partnerów europejskich, że ten czas jest naprawdę trudny i że trzeba się dobrze przygotować na te najbliższe tygodnie i miesiące. Jesień i zima mogą być rzeczywiście krytyczne – ostrzegł.
Tusk o Bułgarii i Ukrainie: W jednej sprawie mamy wspólny pogląd
– Ja sobie zdaję sprawę ze wszystkich różnic, także między Polską a Bułgarią, ale w jednej sprawie mamy, jeśli chodzi o Ukrainę i Rosję, oczywisty i wspólny pogląd – ta wojna powinna się jak najszybciej zakończyć i to nie na warunkach agresora, tylko na uczciwych, sprawiedliwych warunkach, tak, aby pokój był trwały – wskazał premier.
Zaznaczył jednocześnie, że "w tej chwili nie widać dobrej woli ze strony prezydenta Putina i Moskwy w najmniejszym stopniu, i to też wiemy".
W Polsce znów poderwano myśliwce i wydano alert RCB
W czwartek (24 września) rano w związku z rosyjskim atakiem powietrznym na Ukrainę Polska kolejny raz w tym tygodniu poderwała myśliwce, a RCB wysłało alert do odbiorców na terenie województw lubelskiego i podkarpackiego.
Premier Tusk ostrzegł w ubiegłym tygodniu w Sejmie, że w najbliższych tygodniach i miesiącach działania eskalujące Rosji mogą obejmować także uderzenia dronami i rakietami w państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę.
Inwazja Rosji na Ukrainę trwa od lutego 2022 r. i przekształciła się w największy i najkrwawszy konflikt zbrojny w Europie od momentu zakończenia II wojny światowej.
Czytaj też:
Wywiad USA ostrzegł Hiszpanię, Francję i Włochy przed atakiem Rosji z morza
