Rosja szykuje się na wybory w Polsce? NASK ostrzega

Rosja szykuje się na wybory w Polsce? NASK ostrzega

Dodano: 
Obwodowa Komisja Wyborcza, zdjęcie ilustracyjne
Obwodowa Komisja Wyborcza, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Łukasz Gągulski
Rosja może wykorzystać wybory parlamentarne w Polsce do działań dezinformacyjnych. NASK spodziewa się m.in. fałszywych kont kandydatów i influencerów w AI.

NASK przygotowuje się do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych, analizując m.in. kampanie dezinformacyjne prowadzone przy okazji wyborów w innych państwach. Jednym z problemów ma być ogromna liczba osób ubiegających się o mandaty.

Magdalena Wilczyńska, szefowa Pionu Ochrony Informacyjnej Cyberprzestrzeni NASK, zwraca uwagę, że kandydatów może być ponad 6 tys. Kontrolowanie na bieżąco, czy ktoś nie tworzy fałszywych profili podszywających się pod każdą z tych osób, byłoby bardzo trudne. Dlatego NASK chce postawić również na współpracę z komitetami wyborczymi. W planach są szkolenia dotyczące bezpieczeństwa oraz stworzenie kanałów pozwalających szybko informować o fałszywych kontach.

Chatboty i influencerzy stworzeni przez AI

Wilczyńska przewiduje, że w kampanii mogą zostać wykorzystane narzędzia sztucznej inteligencji. – Wszystko, co można sobie wyobrazić, i jeszcze więcej. Na przykład wykorzystanie chatbotów do dystrybucji dezinformacji albo angażowanie influencerów generowanych przez sztuczną inteligencję – powiedziała w rozmowie z "Newsweekiem".

NASK już wcześniej ostrzegał przed wykorzystywaniem generatywnej AI, deepfake'ów i botów w kampaniach dezinformacyjnych. Przed wyborami prezydenckimi w 2025 roku instytut informował m.in. o wykryciu siatki kilkuset fałszywych kont w serwisie X, które w skoordynowany sposób rozpowszechniały przekazy zgodne z rosyjską propagandą. Część wykorzystywała materiały wizualne wygenerowane przez AI.

Problemem staje się również coraz większe zaawansowanie botów. Nie muszą już publikować identycznych komunikatów, które stosunkowo łatwo powiązać ze sobą. Mogą modyfikować treści, zachowując przy tym wspólną narrację, co utrudnia identyfikowanie skoordynowanych sieci.

W rozmowie poruszono także kwestię rosyjskich narracji obecnych w polskiej debacie. NASK analizuje zarówno same przekazy, jak i ich źródła oraz sposób rozprzestrzeniania. Wilczyńska zastrzega jednak, że samo powielenie narracji zgodnej z rosyjską propagandą nie jest dowodem na współpracę danej osoby z Rosją. W polskiej przestrzeni informacyjnej mogą przenikać się autentyczne opinie użytkowników, przekazy polityczne oraz celowe działania manipulacyjne.

65 tys. zgłoszeń w pół roku

Skalę problemu pokazują dane przytoczone przez Wilczyńską. W całym 2025 roku NASK skierował do platform społecznościowych około 45-46 tys. zgłoszeń. Tymczasem tylko w pierwszej połowie 2026 roku miało ich być już 65 tys.

Według Wilczyńskiej w 2025 roku od 60 do 80 proc. zgłaszanych treści zostało usuniętych albo poddanych innej formie moderacji. Nie oznacza to jednak, że reakcje platform są zawsze wystarczające. Raport NASK dotyczący 2025 roku wskazuje przypadki, w których zgłaszane treści dezinformacyjne pozostawały dostępne mimo interwencji. Dotyczyło to m.in. materiałów związanych z wyborami oraz treści wykorzystujących wizerunki kandydatów w formie deepfake.

Istotny jest także czas reakcji. – Fałszywa informacja może obiec media społecznościowe w kilka godzin, podczas gdy reakcja platformy następuje nawet po tygodniu – wskazuje Wilczyńska.

Czytaj też:
PSL rozmawia z Morawieckim? Wiceprezes Ludowców uchyla rąbka tajemnicy
Czytaj też:
Domański: Nie będzie "prezentów" w budżecie przed wyborami

Źródło: Newsweek
Czytaj także