Para uprawiała seks przed Dworcem Centralnym. Nagranie obiegło sieć

Para uprawiała seks przed Dworcem Centralnym. Nagranie obiegło sieć

Dodano: 
Dworzec Warszawa Centralna, zdjęcie ilustracyjne
Dworzec Warszawa Centralna, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Albert Zawada
Do sieci trafiło nagranie, na którym widać parę uprawiającą seks na chodniku w okolicach Dworca Centralnego w Warszawie.

Film, który obiegł media społecznościowe, nie jest tworem sztucznej inteligencji. Jak ustaliła Wirtualna Polska, do zdarzenia doszło w minioną niedzielę około godz. 19:30. Nowe informacje w sprawie przekazała właścicielka sklepu, w pobliżu którego nagrano parę uprawiającą seks na chodniku, między spacerującymi ludźmi.

– Dziś rano ktoś mi ten film wysłał. Gdy zobaczyłam, że to się działo przed naszym sklepem, to mocno się zniesmaczyłam. Ludzie to nie zwierzęta, by robić takie rzeczy publicznie. Postanowiłam sprawdzić, kiedy ten incydent mógł mieć miejsce – powiedziała w rozmowie z WP kobieta, która wraz z ochroną budynku przy Alejach Jerozolimskich 61 w Warszawie przejrzała zapis monitoringu z ostatnich dni.

– Myślałam, że ci ludzie robili to w środku nocy. Tymczasem wszystko działo się w ostatnią niedzielę o godz. 19:33. O takiej porze na ulicach jest jeszcze pełno ludzi, w tym rodziny z dziećmi. Zgorszenie wywołali więc spore – opowiadała.

Uprawiali seks na chodniku. Grozi im areszt

Na monitoringu widać, że para wcześniej weszła do pobliskiej Żabki. Po kilku minutach wyszli ze sklepu, niosąc w rękach siatki z zakupami. W pewnej chwili mężczyzna odłożył je pod ścianę budynku i zaczął załatwiać potrzebę fizjologiczną na donicę stojącą przy ulicy.

– Ledwo skończył, a ta jego towarzyszka go "zaatakowała". To, co robili na ulicy, trwało jakiś czas. Po wszystkim odeszli, trzymając się za ręce, w kierunku Novotelu. Jestem całą sprawą oburzona. Nie tylko zresztą ja. Dlatego zapraszam do naszej kamienicy policję. Nasze nagrania są bardzo dokładne, kolorowe i szczegółowo widać na nich twarze tych osób, które uprawiały seks na chodniku – powiedziała właścicielka sklepu.

Kobieta zaznaczyła, że nagrany mężczyzna "raczej nie jest imigrantem spoza Europy". Jej zdaniem całe zdarzenie "niemal na pewno nie było internetową ustawką". – To nie było udawane. Świadczą o tym szczegóły przebiegu tego zdarzenia, które warto jednak przemilczeć – skwitowała.

Sprawą zajmują się policjanci z Warszawy-Śródmieścia. Według Kodeksu wykroczeń, kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1,5 tys. zł albo karze nagany.

Czytaj też:
Niszczył kapliczki w mieście. Policja zatrzymała 34-letniego wandala

Źródło: Wirtualna Polska
Czytaj także