"Takie działania, sprzeczne z zasadami prawa międzynarodowego, nie przynoszą jednak oczekiwanego skutku. Rosja nie złamie Ukrainy ani nie podważy europejskiej solidarności z narodem ukraińskim" – przekazało MSZ w oświadczeniu opublikowanym w niedzielę (4 października).
Resort zaznaczył, że Polska "niezachwianie wspiera Ukrainę, jej prawo do samostanowienia i integralności terytorialnej". "Będziemy nadal stanowczo reagować na nieodpowiedzialne i niebezpieczne działania Rosji oraz wraz z sojusznikami zwiększać presję na Kreml" – podkreśliło ministerstwo.
MSZ zapewniło jednocześnie, że nie przewiduje zmian w funkcjonowaniu polskiej ambasady w Kijowie. Oznacza to, że mimo rosyjskich gróźb i apeli dotyczących obecności zagranicznych dyplomatów Polska zamierza utrzymać działalność swojej placówki w stolicy Ukrainy.
W ocenie resortu działania Moskwy mają służyć wywieraniu presji na państwa europejskie i ograniczeniu ich zaangażowania we wsparcie Ukrainy. Polska deklaruje jednak dalszą współpracę z sojusznikami na rzecz zwiększania presji na Rosję.
Rosja wzywa zagranicznych dyplomatów do ucieczki z Kijowa
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji poinformowało w oświadczeniu wydanym w sobotę (3 października), że Moskwa będzie kontynuować systematyczne ataki na cele na Ukrainie, co – jak twierdzi – jest odwetem za ukraińskie uderzenia na cele w Rosji.
Władze na Kremlu ostrzegły cudzoziemców i personel dyplomatyczny przed przebywaniem na Ukrainie lub podróżowaniem tam.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wskazał w wywiadzie dla agencji prasowej Reuters, że ukraińska armia zwiększy ataki na rafinerie ropy naftowej w Rosji w odpowiedzi na "nową doktrynę" Moskwy polegającą na nasileniu ataków na infrastrukturę cywilną. Jej celem, jak powiedział, jest zmuszenie mieszkańców Kijowa i innych miast do ucieczki.
W ciągu ostatniego tygodnia stolica Ukrainy była celem nieustannych uderzeń rosyjskich dronów i pocisków rakietowych. Rosjanie po raz pierwszy od początku wojny zaatakowali m.in. Most Północny na Dnieprze.
Czytaj też:
Niemcy porozumiały się z Ukrainą. Merz przybył do Kijowa sfinalizować umowę
