Sąd uznał, że jej twierdzenie, jakoby podczas sprawowania mandatu radnego Gibała w większości głosowań wstrzymywał się od głosu, było nieprawdziwe. W konsekwencji nakazał kandydatce na prezydenta Krakowa opublikowanie sprostowania na Facebooku i Instagramie oraz usunięcie postów zawierających materiał z wypowiedzią. Piątkowska ma również zakaz dalszego rozpowszechniania informacji sugerujących, że Gibała najczęściej wstrzymywał się od głosu.
Sąd nie uwzględnił jednak wszystkich żądań komitetu wyborczego Gibały. Oddalono m.in. wniosek o sprostowanie wypowiedzi wyemitowanej w Polsat News, a także żądania przeprosin i wpłaty 10 tys. zł na rzecz fundacji.
Piątkowska vs. Gibała
Sprawa była następstwem wypowiedzi Piątkowskiej z debaty w programie "Śniadanie Rymanowskiego" 20 września. Kandydatka przekonywała wówczas, że po przeanalizowaniu dwóch kadencji Gibały w krakowskiej radzie miasta zauważyła, iż w większości głosowań wybierał on opcję „wstrzymuję się”. Na tej podstawie krytykowała jego sposób podejmowania decyzji, wskazując, że prezydent Krakowa będzie musiał wykazywać się decyzyjnością.
Gibała zakwestionował te informacje i skierował sprawę do sądu w trybie wyborczym. Jego pełnomocnicy przedstawili zestawienie obejmujące około 10 tys. głosowań z całego okresu jego pracy w radzie miasta. Wynikało z niego, że odsetek głosów wstrzymujących się w żadnym roku nie przekraczał 20 proc., a w pozostałych latach był niższy niż 10 proc.
Poniedziałkowe orzeczenie oznacza więc, że sąd zakwestionował kluczową tezę Piątkowskiej dotyczącą sposobu głosowania jej konkurenta. Jednocześnie nie uwzględnił wszystkich roszczeń jego komitetu. To kolejna sprawa wyborcza między kandydatami. Wcześniej sąd nakazał Gibale sprostowanie jego wypowiedzi dotyczącej współpracy z radnymi Koalicji Obywatelskiej.
Czytaj też:
Gibała pozwany w trybie wyborczym. "Nie zdradzę ich nazwisk" Czytaj też:
Co się stanie, jeśli Gibała wygra? Dziennikarz ujawnia plany Nowej Lewicy
