Kamil Wójcik w ponad dwugodzinnej rozmowie na kanale Weszło opowiedział o swoim konflikcie z Polskim Związkiem Piłki Nożnej oraz Marcinem Szulcem, przewodniczącym Kolegium Sędziów. Zawieszony arbiter przedstawił sytuacje, które jego zdaniem miały świadczyć o niewłaściwym traktowaniu. Jednym z najpoważniejszych zarzutów był mobbing. Sprawa trafiła do prokuratury.
Głos w sprawie zabrał Krzysztof Stanowski, który podzielił się własnymi doświadczeniami z Szulcem.
Konflikt w PZPN. Marcin Szulc oskarżany o mobbing
Kamil Wójcik ubiegał się o fotel przewodniczącego Kolegium Sędziów, ostatecznie jednak stanowisko objął Marcin Szulc. Według relacji sędziego piłkarskiego, po zmianie władz miał on doświadczać szeregu problemów. Opowiadał m.in. o sytuacjach, w których przypisywano mu kontuzję, a także o bardzo ograniczonej liczbie otrzymywanych spotkań. Jak przekonywał, działo się to mimo braku błędów, które mogłyby uzasadniać odsuwanie go od kolejnych meczów. Arbiter skierował sprawę do prokuratury, zarzucając Marcinowi Szulcowi mobbing. W tym samym czasie Komisja Ligi zawiesiła go na dwa lata. Rozwiązano również jego kontrakt profesjonalny.
Do zarzutów Wójcika Marcin Szulc odniósł się podczas rozmowy w Canal+. Przewodniczący Kolegium Sędziów zdecydowanie zaprzeczył, aby wobec arbitra stosowano mobbing. – To są własne, subiektywne opinie pana Wójcika o mobbingu, który nie miał miejsca. Wszystkie kwestie wyjazdu do Japonii też zostały przeze mnie wielokrotnie wyjaśnione. Natomiast pan Wójcik cały czas utrzymuje, że to nie jest tak, jak ja mówię, więc no cóż, autorytatywnie stwierdzam, że żadnego mobbingu absolutnie nie było. Sędzia Wójcik nie był też sekowany z tego powodu, że kiedyś był kandydatem. Dość powiedzieć, że sam na wiele tygodni wziął urlop w związku z kwestią wyboru nowego przewodniczącego. Nie zaliczył egzaminów w pierwszym terminie tylko w drugim. Jeśli uznać za mobbing zgodę Kolegium Sędziów na wyjazd do Arabii Saudyjskiej, to ta sytuacja niech sama mówi za siebie – stwierdził.
Do Arabii Saudyjskiej Wójcika zabrał Szymon Marciniak. Jak wynika z relacji arbitra, miało to związek z jego sytuacją zawodową i niewielką liczbą przyznawanych mu spotkań, co przekładało się również na ograniczenie możliwości zarabiania.
Stanowski nie wytrzymał. "Nie dałbym mu gwizdać na swoje psy"
Na oświadczenie przewodniczącego Kolegium Sędziów zareagował szef Kanału Zero, który podzielił się własną historią.
"Stwierdzam autorytatywnie, że gdy miałem kilkanaście lat (14 albo 15) i napisałem w Przeglądzie Sportowym, że Szulc słabo sędziuje w trzeciej lidze to mnie straszył, że się mną zajmie. Jak ten gamoń został szefem sędziów to zagadka futbolu. Nie dałbym mu gwizdać na swoje psy" – stwierdził Stanowski.
Czytaj też:
"Cham". Znany dziennikarz nie gryzł się w język Czytaj też:
"Zaje***ty kapitan". Stanowski nie wytrzymał
