Uszkodzonych jest ponad 80 proc. budynków, a usuwanie gruzów i odbudowa nadal się nie rozpoczęła. "Ludzie żyją i umierają wśród ruin. Nie możemy na to pozwolić" – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.
Obowiązujące od 10 października 2025 roku zawieszenie broni nie zażegnało kryzysu humanitarnego w Strefie Gazy. Co więcej, nie oznacza też zaprzestania ostrzałów i bombardowań: według Ministerstwa Zdrowia Strefy Gazy, w ciągu 12 miesięcy zginęło co najmniej 1431 Palestynek i Palestyńczyków. W palestyńskiej enklawie cały czas brakuje podstawowych leków, nie funkcjonuje również ponad połowa punktów medycznych. Do tego dochodzi całkowite zniszczenie Strefy Gazy: uszkodzonych jest w niej ponad 200 tys. budynków, a zdjęcia satelitarne przypominają powojenną Warszawę.
Mieszkańcy Strefy Gazy bez dostępu do leków
– Każdego dnia ludzie żyją i umierają wśród ruin. Nie możemy pozwolić, by pozostawali bez pomocy – komentuje Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej. – Nie chodzi tylko bombardowania i ostrzały. Wiemy od naszych medyków, że leków na choroby sercowo-naczyniowe czy cukrzycę praktycznie na miejscu nie ma. To grozi śmiercią cierpiących na te schorzenia pacjentów. Braki są zresztą o wiele bardziej podstawowe: gdy nasi lekarze muszą przepisać choremu antybiotyk, wybierają tylko nielicznych chorych, których stan jest najcięższy: dla wszystkich potrzebujących leku nie starczy. Na dodatek, zazwyczaj jest to antybiotyk, który niekoniecznie jest dobrze dobrany do diagnozy, tylko ten jedyny, który jest akurat dostępny – podkreśla.
Kryzys humanitarny na miejscu ma jeszcze wiele innych wymiarów. Większość mieszkańców enklawy jest uchodźcami wewnętrznymi i nie mieszka w swoich domach: niemal 65 proc. terenu Strefy Gazy znajduje się za tzw. żółtą linią, która jest pod kontrolą Izraela. Sprawia to, że ponad 2 miliony ludzi stłoczonych jest na terenie zbliżonym do Bielska-Białej. Około milion z nich mieszka w namiotach, narażonych zarówno na skrajne temperatury przy upałach, jak i zalania przy deszczach.
– Nasi medycy mówią nam, że cały czas mierzą się też z niedożywieniem pacjentów. Pamiętajmy, że gospodarka całkowicie się tam załamała. Ludzie nie mają za co kupować jedzenia, opierają się przede wszystkim na kuchniach społecznych, prowadzonych przez lokalne lub zagraniczne organizacje – dodaje Ewa Piekarska-Dymus z Polskiej Misji Medycznej.
Pola uprawne zniszczone. Strefa Gazy nie jest w stanie się wyżywić
Mieszkańcy Strefy Gazy nie są w stanie jedzenia również produkować. Według szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa oraz Centrum Satelitarnego ONZ, 97 proc. pól uprawnych w enklawie zostało zniszczonych lub pozostaje niedostępnych dla Palestyńczyków.
Polska Misja Medyczna nie ustaje w swoich działaniach na rzecz ludności cywilnej w Strefie Gazy. We współpracy z lokalnym partnerem – organizacją GLIA – współfinansuje klinikę leczenia ran, która otwarta została 1 marca przy szpitalu Nasser. Szpital pozostaje jednym z najważniejszych punktów medycznej pomocy w Strefie Gazy. Szybkie leczenie ran i stanów zapalnych zapobiega amputacjom. W Gazie jest największy odsetek dzieci z amputacjami na świecie. Celem PMM jest uratowanie od niepełnosprawności i społecznej izolacji jak największej ilości pacjentów.
Czytaj też:
Izrael zdecydował. Partie arabskie wykluczone z wyborów Czytaj też:
Ed Sheeran przerwał milczenie. "To, co dzieje się w Gazie, jest nie do usprawiedliwienia"
