"Gdyby Ukraina przystąpiła do Unii Europejskiej, bylibyśmy pierwszymi, którzy ucierpieliby z tego powodu, nawet podwójnie” – podkreśliła w swoim wpisie na platformie X.
Jej zdaniem, po otwarciu rynku rolnego dla producentów z Ukrainy, francuscy rolnicy znajdą się w warunkach "ostrej nieuczciwej konkurencji”, a wielkość finansowania sektora rolnego kraju w ramach Wspólnej Polityki Rolnej ulegnie znacznemu zmniejszeniu.
Przypomnijmy, że Le Pen sprzeciwiła się pomocy finansowej dla Ukrainy, tłumacząc to faktem, że Francja po prostu nie ma na nią pieniędzy. Obwiniła prezydenta Emmanuela Macrona za trudną sytuację budżetową, choć przyznała, że Paryż będzie kontynuował szkolenie ukraińskiej armii i dostarczał jej sprzęt wojskowy.
Ukraina protestuje przeciwko nowym zasadom akcesji
W ostatnich dniach Bruksela zaproponowała nowe wytyczne dotyczące rozszerzenia Unii Europejskiej. W ich ramach Ukraina ma mieć ograniczony dostęp do wspólnego rynku rolnego oraz zmniejszoną kwotę dopłat bezpośrednich. To podjęta przez Komisję Europejską próba uspokojenia obaw niektórych państw członkowskich, które obawiają się zalania swoich rynków ogromnymi ilościami zbóż i roślin oleistych z Ukrainy. Jak podaje "FT", w gronie tych państw znalazły się m.in. Polska, Francja i Włochy.
W zamian Bruksela "wesprze Ukrainę w przywróceniu dostępu do jej tradycyjnych rynków eksportowych”, mając na myśli globalne dostawy z Kijowa, które zostały poważnie zakłócone przez wojnę rozpętaną przez Rosję.
Tymczasem minister rolnictwa Taras Wysocki deklaruje, że "Ukraina nie zgodzi się na członkostwo w Unii Europejskiej, jeśli obowiązywałyby ją limity sprzedaży produktów rolnych do państw członkowskich".
"Dla nas jest fundamentalna różnica pomiędzy okresem przejściowym a stałym ograniczeniem. Ukraina jest przygotowana na ten pierwszy. Drugi byłby sprzeczny z całą logiką członkostwa w Unii Europejskiej" – wyjaśnił minister w oświadczeniu przesłanym Politico.
Czytaj też:
Zamieszanie po wywiadzie Sikorskiego. MSZ interweniowało na Ukrainie
