"Uczciwie trzeba przyznać, że to pierwsza rzetelnie przeprowadzona czynność w tym postępowaniu" – napisał Malewski w serwisie X. Dodał, że podczas tej czynności Piotrowi W. po raz pierwszy zdjęto kajdanki z rąk.
Według informacji przekazanych przez prawnika jego klient jest podejrzany o popełnienie przestępstw z art. 224 i 222 Kodeksu karnego, w związku z art. 57a Kodeksu karnego, na szkodę funkcjonariuszy policji.
Chodzi o podejrzenie zmuszania funkcjonariuszy policji do zaniechania czynności służbowych oraz naruszenia nietykalności cielesnej policjantów. Jak wynika z przytoczonego przez adwokata opisu zarzutów, w przypadku jednego z funkcjonariuszy czyn miał wiązać się z zagrożeniem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Malewski poinformował, że Piotr W. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Złożył jednak obszerne oświadczenie do protokołu, w którym przedstawił swoją wersję wydarzeń oraz opisał przebieg dotychczasowego zatrzymania.
Jak dodał prawnik, obrona złożyła m.in. wniosek o przeprowadzenie badania stanu zdrowia mężczyzny.
Tusk: Mężczyzna z nożem w kieszeni zaatakował policjantkę
Do zatrzymania Piotra W. doszło w piątek (16 października) podczas wydarzeń związanych ze zgromadzeniem przed Trybunałem Konstytucyjnym w Warszawie. Według wcześniejszych informacji policji mężczyzna stawiał opór podczas interwencji i naruszył nietykalność cielesną funkcjonariuszki. Podczas przeszukania okazało się, że miał przy sobie nóż.
"Mężczyzna z nożem w kieszeni zaatakował policjantkę pilnującą porządku pod Trybunałem Konstytucyjnym. Został zatrzymany i odpowie przed prawem" – napisał w mediach społecznościowych premier Donald Tusk, za co spadła na niego lawina krytyki.
Szef rządu dodał, że polityczna odpowiedzialność za wzrost agresji spada na prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.
"Zabójców się tak nie traktuje". Piotr W. wydał oświadczenie
Piotr W. wydał oświadczenie, w którym przekazał, że boi się o życie i zdrowie swoje oraz swojej rodziny. Podkreślił, że od momentu zatrzymania nie miał kontaktu z żoną. "Nie przyjmuję posiłków. W szpitalu byłem cały czas skuty kajdankami, mam zranione nadgarstki. Cały czas jest przy mnie kilku policjantów. Zabójców się tak nie traktuje" – napisał.
Adwokaci Piotra W., Magdalena Prządka-Leszczyńska i Bartosz Malewski, poinformowali, że uzyskali możliwość bezpośredniego spotkania z klientem dopiero po ponad 24 godzinach od zatrzymania.
Komenda Stołeczna Policji zaprzecza, jakoby utrudniała podejrzanemu kontakt z prawnikiem. Według KSP Piotr W. od początku odmawiał podania danych osobowych oraz skorzystania z pomocy prawnej, a decyzję o kontakcie z adwokatem zmienił dopiero później.
Czytaj też:
"Policjantka zaatakowana nożem". PAP przeprasza za błąd Czytaj też:
"Nie jesteście niemieckimi policjantami". Mocne wystąpienie Jakubiaka
