Francja płonie. Największe zamieszki od lat

Francja płonie. Największe zamieszki od lat

Dodano: 
Zamieszki w Paryżu
Zamieszki w Paryżu Źródło: PAP/EPA / YOAN VALAT
Masowe protesty we Francji wymknęły się spod kontroli i przerodziły w najgorsze zamieszki od lat – podaje Reuters. Setki tysięcy osób wzięły udział w sobotnich demonstracjach przeciwko rosnącym kosztom życia, pogarszającej się jakości usług publicznych i nierównościom społecznym.

W protestach uczestniczyli studenci, związkowcy oraz przedstawiciele ruchu "żółtych kamizelek", który w 2018 r. rozpoczął protesty przeciwko podatkom od paliw, a następnie stał się symbolem sprzeciwu wobec wysokich kosztów życia i nierówności dochodowych.

W sobotę (17 października) większość uczestników protestowała pokojowo, jednak grupy demonstrantów dopuściły się aktów przemocy, atakując funkcjonariuszy, pojazdy policyjne i budynki publiczne w Limoges, Marsylii i Lyonie.

W Paryżu plądrowano sklepy, w tym luksusowe butiki i supermarkety. Policja użyła gazu łzawiącego, próbując opanować sytuację.

Zamieszki we Francji. Ponad pół miliona ludzi na ulicach

Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez poinformował, że w całym kraju na ulice wyszło około 550 tys. osób. Związek zawodowy CGT poinformował agencję Reuters, że szacuje liczbę protestujących na 800 tys. osób.

Uczestnicy demonstracji domagali się poprawy jakości usług publicznych, zwiększenia nakładów na edukację, lepszych warunków pracy i wyższych wynagrodzeń. Niezadowolenie budzą także rosnące ceny paliw i innych podstawowych dóbr.

Obecna fala protestów rozpoczęła się we wrześniu w szkołach średnich na ubogich przedmieściach północnego Paryża. Początkowo uczniowie i ich rodziny protestowali przeciwko brakom kadrowym w szkołach, nieobecnościom nauczycieli oraz złym warunkom nauki. Z czasem postulaty rozszerzyły się na kwestie nierówności społecznych, ograniczonych wydatków publicznych i pogarszającego się poziomu życia.

1,2 tys. zatrzymanych, 150 rannych policjantów

Powrót "żółtych kamizelek" na ulice przywołał wspomnienia masowych protestów z 2018 r., które stanowiły jedno z największych wyzwań dla prezydentury Emmanuela Macrona.

Według Reutersa sobotnie demonstracje przyciągnęły więcej uczestników niż protesty tego ruchu w szczytowym okresie jego działalności, choć frekwencja była niższa niż podczas wielkiej manifestacji z 2023 r. przeciwko reformie emerytalnej.

Najnowszy bilans sobotnich zamieszek we Francji to 1,2 tys. osób zatrzymanych i 150 rannych funkcjonariuszy.

Protesty odbyły się również w Portugalii, Włoszech, Belgii i Albanii.

Czytaj też:
Kryzys paliwowy we Francji. Protestują już nawet rybacy

Opracował: Damian Cygan
Źródło: Reuters
Czytaj także