Licealiści we Francji od poniedziałku organizują blokady swoich szkół. Obywające się protesty motywują niedofinansowaniem placówek. Uczniowie skarżą się na nieodpowiednie warunki, w tym materialne, przeciążenie nauczycieli, a także przeładowanie planów nauki.
Protesty we Francji. W poniedziałek odwołane zajęcia w części liceów
Minister edukacji Francji Edouard Geffray poinformował, że podobna liczba liceów zawiesiła zajęcia w piątek. – W poniedziałek w części placówek, spełniających warunki bezpieczeństwa, nauka ma być stopniowo wznawiana – dodał.
Poinformował również, że od początku protestów 28 września z ich powodu rannych zostało 78 pracowników oświaty. Wcześniej ministerstwo edukacji Francji informowało o 65 poszkodowanych, w tym 40 dyrektorach szkół.
Zamknięcia mają miejsce, gdy – jak wyjaśnił – "warunki bezpieczeństwa nie są spełnione", czy to z przyczyn logistycznych, czy też dlatego, że pracownicy "są bezpośrednio celem ataków".
– Są aktywiści, zwłaszcza ze skrajnej lewicy, którzy zinfiltrowali ruch studencki, przejęli go od studentów i byli niezwykle agresywni. To oczywiście stanowi zagrożenie zarówno dla naszych pracowników, jak i dla naszych studentów. 78 osób z krajowego systemu edukacji zostało rannych; nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego. Zostali celowo zaatakowani, ponieważ byli pracownikami krajowego systemu edukacji – dodał.
Rzecznik prasowa francuskiej policji poinformowała, że od początku protestów do soboty rannych zostało również ponad 600 policjantów i żandarmów.
Agecja AFP wyliczyła, że koszty napraw w liceach, gdzie doszło do zniszczeń, wyniosą kilkadziesiąt milionów euro.
Protesty i blokady liceów objęły szkoły w całej Francji. Do licealistów dołączyli w czwartek studenci, organizując blokady na kilkunastu uczelniach.
Czytaj też:
Dantejskie sceny w Paryżu. Tłum uczniów dopadł policjantkę
