Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła w czwartek, że odchodzi z rządu Donalda Tuska i rezygnuje z kierowania Polską 2050. Premier Donald Tusk, który przebywa z wizytą w Indiach, skomentował tę informację w piątek rano w rozmowie z dziennikarzami. Jak podkreślił, współpraca z Pełczyńską-Nałęcz "od dłuższego czasu nie była najłatwiejsza". – Mam wrażenie, że jest politycznie bardzo pogubiona – ocenił.
Szef rządu został zapytany, kto zastąpi Pełczyńską-Nałęcz na stanowisku ministra fnduszy. Przyznał, że rozważa dwie kandydatury. – Jedna i druga to kobieta, bardzo kompetentna – powiedział. – Po powrocie [z Indii – red.] poznacie państwo nazwisko tej wybranki – oznajmił.
Kto za Pełczyńską-Nałęcz? Giełda nazwisk
W mediach już ruszyła giełda nazwisk. – Choć oczywiście jest pytanie, czy jesteśmy na etapie dyskusji o prawdziwych kandydaturach, czy na etapie kandydatur do spalenia w przedbiegach – stwierdził anonimowy rozmówca Wirtualnej Polski z Koalicji Obywatelskiej.
Najczęściej wymieniana jest wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
– Moim zdaniem może wrócić temat wzięcia z powrotem na pokład Elżbiety Bieńkowskiej – wskazał polityk koalicji rządzącej, cytowany przez WP. Bieńkowska była w rządzie PO-PSL ministrem rozwoju regionalnego (2007-2013), a także wicepremierem oraz ministrem infrastruktury i rozwoju (2013-2014). Pełniła również funkcję komisarza Unii Europejskiej ds. rynku wewnętrznego i usług (2014-2019). Jest jednak politycznie obciążona w związku z aferą podsłuchową z 2015 r. Została nagrana podczas rozmowy z ówczesnym szefem CBA Pawłem Wojtunikiem w restauracji "Sowa i Przyjaciele".
W medialnych doniesieniach pojawia się też nazwisko Agnieszki Bartol, pełniącej funkcję Stałego Przedstawiciela RP przy Unii Europejskiej.
Czytaj też:
Pełczyńska-Nałęcz chciała rozbić koalicję? "Namawiała już wiele miesięcy temu"
