Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej poinformował w środę na platformie X, że "porozumienie w sprawie ambasadorów zostało osiągnięte, ale niestety nie jest realizowane".
"Prezydent RP i minister spraw zagranicznych doszli w tej sprawie do zgody. Porozumienie zablokował premier" – dodał.
Prezydencki minister podkreślił, że nieprawdą jest, aby dotyczyło tylko Waszyngtonu. Dotyczyło wielu ambasad.
Rzecznik MSZ zwraca się do Przydacza: Dalej faktów brak
Na słowa szefa Biura Polityki Międzynarodowej odpowiedział w środę rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wiewiór. Przedstawiciel resortu zwrócił się bezpośrednio do Marcina Przydacza.
"Panie ministrze, znów ten sam repertuar – personalne wycieczki, 'kłamstwa', 'manipulacje', 'chamstwo', tylko dalej faktów brak" – ocenił Wiewiór.
Jak zauważył rzecznik MSZ: "Np. 448 dni. 46 wniosków. Zero podpisów – nie bo nie". "Ponownie więc pytam, skoro twierdzi Pan, że porozumienie zostało zawarte, to proszę wreszcie przedstawić jego podpisaną lub parafowaną treść" – dodał.
Wiewiór: Ciągłe personalne ataki na MSZ i Radosława Sikorskiego nie służą współpracy
Maciej Wiewiór zaznaczył, że "sondowanie nazwisk nie oznacza zgody na kandydatury". "Znów też raczy Pan pomijać fakt, że do nominacji ambasadorskich potrzebna jest również kontrasygnata premiera" – czytamy we wpisie.
"Panie ministrze, ciągłe personalne ataki na MSZ i Radosława Sikorskiego nie służą współpracy, raczej Prezydentowi też nie (ale to już Pańska decyzja), ale na pewno nie służą interesom Polski na świecie" – podkreślił rzecznik resortu spraw zagranicznych. "Polska dyplomacja potrzebuje ambasadorów, nie kolejnych ataków ze strony Kancelarii Prezydenta. Wspólnie możemy dla Polski osiągnąć znacznie więcej" – dodał.
Czytaj też:
"Cham, prostak czy prymityw?". Przydacz nie wytrzymał po wpisie Sikorskiego Czytaj też:
"Próbuje wymusić". Sikorski uderza w Nawrockiego
