"Nie mam powodów, żeby kłamać". Holecka nie mogła powstrzymać łez

"Nie mam powodów, żeby kłamać". Holecka nie mogła powstrzymać łez

Dodano: 
Danuta Holecka, dziennikarka Telewizji Republika
Danuta Holecka, dziennikarka Telewizji Republika Źródło: YouTube / Telewizja Republika
Danuta Holecka ze łzami opowiedziała o interwencji policji, podczas której zakuto w kajdanki jej męża.

Danuta Holecka nie kryła łez podczas relacji na żywo w TV Republika. Gdy reporterka Edyta Lewandowska łączyła się ze studiem sprzed Trybunału Konstytucyjnego, zgromadzeni ludzie zaczęli skandować imię prezenterki. Dzień wcześniej funkcjonariusze policji założyli kajdanki jej mężowi w okolicy cmentarza na warszawskim Służewie. Dziennikarka sama opowiedziała widzom o przebiegu zdarzenia.

Danuta Holecka nie mogła powstrzymać łez

W poniedziałek Danuta Holecka prowadziła serwis "Dzisiaj" w Telewizji Republika i połączyła się na żywo ze znajdującą się pod Trybunałem Konstytucyjnym Edytą Lewandowską. Podczas łączenia tłum zaczął skandować imię dziennikarki.

– Danusiu, to jest siła ludzi, siła wsparcia, siła miłości. Pamiętaj o tym – powiedziała reporterka.

– Dziękuję tobie i podziękuj państwu. (...) Edyta, powiedz państwu, że ich kocham i ciebie też – odpowiedziała wyraźne wzruszona Holecka.

Holecka przedstawiła swoją wersję. "Tak wyglądała ta prawda"

Prezenterka postanowiła również osobiście odnieść się do wydarzeń z niedzieli.

– Jestem winna państwu małe uzupełnienie, ponieważ nie musiałam mieć żadnego zezwolenia parafii, żeby parkować na wyznaczonych do tego miejscach przed cmentarzem. Parkują tam wszyscy, codziennie. Jestem tam prawie od dwóch lat i czterech miesięcy, każdego dnia. Nigdy takiej sytuacji nie było – mówiła na antenie.

Opowiedziała również o samej interwencji policji. – Mąż wysiadł z samochodu, a on zaczął go do tego samochodu wpychać, żeby wsiadał z powrotem. I dokumenty. Nie mam. Mąż już stał przy samochodzie i pan policjant: "Proszę się przedstawić". Mąż do niego: "Człowieku, czego ty ode mnie chcesz? Ja chcę iść na cmentarz". I pan zaczął go zakuwać. Kiedy ciągnął mu jedną rękę do tyłu, podeszłam i powiedziałam, jak się nazywam i jak się nazywa mój mąż – relacjonowała.

Holecka przekonywała, że funkcjonariusze nie chcieli zweryfikować danych jej męża na podstawie numeru rejestracyjnego samochodu. Według jej relacji sytuacji nie zmieniło nawet przybycie syna, który miał przy sobie dokumenty ojca.

– Gdy drugi raz siedział skuty, mówiłam, jak się nazywa mąż. Potem pan miał go rozkuć, kiedy przyszedł syn. Syn miał dokumenty, poświadczył, a mąż dalej siedział skuty. Tak wyglądała ta prawda. Nie mam powodów, żeby kłamać. Żadnych. Przepraszam państwa, ale byłam to państwu winna – zakończyła ze ściśniętym gardłem.

Mąż Holeckiej zakuty w kajdanki. RPO chce wyjaśnień

Do interwencji doszło w niedzielę w rejonie cmentarza przy ulicy Fosa w Warszawie. Krzysztof Dunin-Holecki wraz z żoną, dziennikarką Telewizji Republika Danutą Holecką, przyjechał odwiedzić grób zmarłego w 2024 roku syna. Według policji mężczyzna naruszył przepisy ruchu drogowego, wjeżdżając samochodem na teren objęty znakiem B-1, oznaczającym zakaz ruchu w obu kierunkach. Funkcjonariusze twierdzą również, że nie wykonywał ich poleceń i odmówił podania danych osobowych.

Na opublikowanych w internecie nagraniach widać fragment interwencji, podczas której mężczyzna leży na ziemi i jest przytrzymywany przez policjantów.

Policja wysłała do sądu wniosek o ukaranie męża Danuty Holeckiej z dwóch paragrafów. Chodzi o niezastosowanie się do znaku w ruchu drogowym oraz odmowę wylegitymowania się. Grozi mu grzywna lub ograniczenie wolności.

Na sprawę zareagował Rzecznik Praw Obywatelskich, który poprosił Komendę Stołeczną Policji o wyjaśnienia.

Czytaj też:
"Byli twarzami chamstwa". Wojewódzki chce rozliczeń
Czytaj też:
Kanał Zero rozbił bank. Stanowski pokazał wyniki

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także