Znany dziennikarz niewpuszczony do Sejmu. "Nikt nie podał uzasadnienia"

Znany dziennikarz niewpuszczony do Sejmu. "Nikt nie podał uzasadnienia"

Dodano: 
Dziennikarz Samuel Pereira w budynku TVP przy ulicy Woronicza
Dziennikarz Samuel Pereira w budynku TVP przy ulicy Woronicza Źródło: PAP / Leszek Szymański
Dziennikarz wPolsce24 nie otrzymał przepustki do Sejmu. Nie wie, kto podjął taką decyzję ani dlaczego.

Samuel Pereira, dziennikarz telewizji wPolsce24, nie otrzymał przepustki pozwalającej mu wejść do Sejmu. Jak opisał w rozmowie z Wirtualnymi Mediami, o problemie dowiedział się od funkcjonariusza Straży Marszałkowskiej, który skierował go do Biura Obsługi Medialnej. Dziennikarz twierdzi, że mimo podjętych prób wyjaśnienia sprawy nie uzyskał informacji, kto odpowiada za odmowę ani jakie były jej przyczyny.

Pereira nie dostał przepustki do Sejmu. "Wstydliwa sprawa"

Redakcja stacji postanowiła interweniować w tej sprawie. Wysłała do odpowiedniego biura oficjalne zapytanie, a sam Pereira rozmawiał z jednym z jego pracowników. Usłyszał, że wiadomość dotarła do adresata, a biuro zajmuje się sprawą i oczekuje na stanowisko dyrekcji.

Reporter nie ukrywał niezadowolenia z zaistniałej sytuacji. W rozmowie z Wirtualnymi Mediami zwrócił uwagę, że brak dostępu do parlamentu utrudnia dziennikarzom wykonywanie ich obowiązków.

– Decyzja wydaje się być wstydliwa dla tych, co ją podjęli. Nikt nie podał jej uzasadnienia – mówił Pereira.

Dziennikarz ocenił również, że sprawa ma znaczenie wykraczające poza indywidualny problem z uzyskaniem przepustki.

– Ta sytuacja byłaby groteskowa, gdyby nie dotyczyła rdzenia demokracji, czyli roli mediów jako tzw. czwartej władzy, kontrolującej rozpychającą się władzę obecnej ekipy rządzącej – powiedział Wirtualnym Mediom.

Jak relacjonował, zapowiedziano mu także wizytę przedstawiciela Straży Marszałkowskiej – naczelnika podkomisarza Czarnoty. Ostatecznie jednak nikt taki się nie pojawił. Pereira nadal nie wiedział więc, kto podjął decyzję o niewydaniu mu przepustki. Z jego relacji wynika, że jeden z pracowników Biura Obsługi Medialnej przyznał, iż rozumie jego sytuację, ale nie potrafi przedstawić argumentów uzasadniających odmowę. – Panie redaktorze, ja pana doskonale rozumiem. Nawet jeśli nie jestem w stanie polemizować, bo nie wiem, co jest podstawą – powiedział pracownik, zaznaczając jednocześnie, że sam wykonuje otrzymane polecenia i przekazuje informacje.

Wirtualne Media zwróciły się do Kancelarii Sejmu z pytaniami o przyczyny odmowy oraz osobę odpowiedzialną za podjęcie takiej decyzji. W chwili publikacji materiału odpowiedź nie była jeszcze znana.

Czytaj też:
"Skuteczny i konsekwentny premier". Dziennikarka wywołała burzę
Czytaj też:
Nawrocki pojawił się w TK, a TVP milczała. "Seria ludzkich pomyłek"

Opracowała: Małgorzata Puzyr
Źródło: Wirtualne Media
Czytaj także