Według planów resortu finansów, podatek od wyrobów tytoniowych miał w Niemczech wzrosnąć od 2027 rok. Jednak z powodu błędu w ustawie, nowe regulacje weszły w życie dzień po ogłoszeniu. Spowodowało to chaos w branży tytoniowej.
Rząd zastanawia się, jak naprawić błąd
Resort przyznał się do pomyłki. W wydanym komunikacie wskazano, że doszło do "technicznego błędu dotyczącego daty wejścia ustawy w życie. Generalna Dyrekcja Celna, która odpowiada za pobieranie podatku od wyrobów tytoniowych, została już poinformowana. Jak podało ministerstwo, błędny zapis znajdował się już w projekcie przygotowanym przez resort, ale podczas dalszych prac w rządzie i parlamencie nie został zauważony".
Obecnie trwają dyskusje nad tym, jak naprawić błąd. Rząd federalny skłania się ku opcji "w drodze wykładni ustawy". W przepisach wyraźnie zawarto bowiem wolę ustawodawcy, aby nowe stawki podatku obowiązywały od stycznia 2027 roku.
Tymczasem branża tytoniowa ostro skrytykowała resort finansów, oceniając prace nad nowymi stawkami podatku jako "dyletanctwo".
– Zdumiewające jest, że tak absurdalny błąd przydarza się federalnemu ministerstwu. Ministerstwo pisze ustawę, a następnego dnia mówi: „Oj, przecież mieliśmy na myśli coś zupełnie innego!”. To dyletanctwo, które wprawia mnie w osłupienie – powiedział Maximilian van Ackeren ze Związku Niemieckiego Przemysłu Tytoniowego.
Niemiecka gospodarka w opałach
Niemiecka gospodarka mierzy się z olbrzymimi trudnościami. Rada ekspertów ekonomicznych musiała nawet skorygować prognozy wzrostu PKB na ten rok. Organ odpowiedzialny za doradzanie niemieckiemu rządowi i parlamentowi alarmował w maju, że wzrost produktu krajowego brutto (PKB) wyniesie 0,5 proc.
"To znacznie mniej niż jeszcze w listopadowej prognozie rocznej. Wówczas «pięcioro mędrców» – jak potocznie nazywa się to gremium doradcze – spodziewali się na rok 2026 wzrostu PKB rzędu 0,9 procent" – podaje Deutsche Welle.
