KrajDlaczego media kłamią?

Dlaczego media kłamią?

Gazety
Gazety / Źródło: Pixabay/Pexels/Domena Publiczna
Dodano 16
6 czerwca, dzień 95. Wpis nr 84 | Dlaczego media kłamią? Pytanie z tezą, ale większość Polaków ją podziela, tyle, że ci plemienni uważają, że to kłamią media „tamtych”. To najprostszy sposób udzielenia odpowiedzi na to pytanie i nie dość daleki od prawdy. Szczególnie widać to w Polsce: mamy dwa nurty, dwie linie prasowe, telewizyjne i radiowe.

Za Tuska był układ zamknięty, bo PO miało w telewizjach 3:0, teraz się trochę wyrównało i jest tak z 1,5:1,5 (jeśli wziąć Polsat za stację symetrystów). Nie jest żadną rewelacją stwierdzenie, że poszczególne media bez żenady promują „swoje” organizacje polityczne, suflują im rady, namawiają na demonstracje, które później „obiektywnie” relacjonują w formacie „obserwacji uczestniczącej". Jest tak na całym świecie i najbardziej jaskrawym tego przykładem jest USA, gdzie nikt się już w mediach nie sili na udawanie obiektywizmu. Nadajemy do swoich na tamtych, co jedynie utwierdza naszą twardą widownię i polaryzuje ostrość podziałów na dwie grupy plemienne. Wahający muszą się więc gdzieś zapisać.

Ale za tymi taktycznymi powodami stoją ważniejsze, rynkowe i wręcz cywilizacyjne przyczyny. I jeśli nie spróbujemy ich przeanalizować to będziemy żyli naiwnymi nadziejami, że to wszystko kiedyś minie i jak zniknie ten polityczny podział, to wszyscy wezmą się za ręce i pójdą nad rzekę. Nie wezmą i nie pójdą. Za tym wszystkim stoją bowiem poważne zjawiska i interesy, a pierwszym z nich jest wszechobecny prymat mediów lewicowo-liberalnych.

Dlaczego media mają wyraźny przechył w tę stronę? Otóż moim zdaniem wynika to z symbiozy mediów i reklamodawców. Media żyją z reklamy i muszą korporacjom stworzyć na swoich łamach środowisko sprzyjające nieskrępowanej konsumpcji. Widz-słuchacz-czytelnik jest dla nich jedynie konsumentem, bo tego chce ich klient-reklamodawca. A liberalna demokracja, ze swoją ideologią nieskrępowanego konsumpcjonizmu i hedonizmu nadaje się na platformę „ideową” jak żadna inna. Odbiorca nie może patrzeć wyżej niż półka sklepowa. A konserwatyzm, odwołujący się do wartości wolnościowych i do znaczenia zbiorowości jest dla takiej symbiozy nieatrakcyjną alternatywą. W dodatku liberalizm dąży do ciągłej zmiany, również napędzającej konsumpcję, zaś konserwatyzm cały czas chodziłby w starych butach bo są dobre, choć ponoć niemodne. Dlatego większość mediów jest liberalna, również w przypadku Polski.

Ale dlaczego ludzie to łykają? Po pierwsze nie bardzo mają alternatywę, bo powyżej opisany mechanizm generuje poważne biznesy, a ich zakres oddziaływania jest przemożny. Po drugie działa tu mechanizm próbujący pogodzić sprzeczność istnienia w przestrzeni publicznej dwóch sprzecznych tendencji: niemożliwej do ogarnięcia ilości informacji z jednej strony i społecznej potrzeby „bycia poinformowanym” z drugiej strony. I im większy „szum” informacyjny, tym większe zapotrzebowanie odbiorcy na prosty porządkujący wektor, najczęściej z jednego medium. I odbiorca taki wektor dostaje. Jego ulubione medium mu wszystko wyjaśni – oddzieli informacje istotne od nieistotnych, nada im rangę i wytworzy w jego mózgu spójny obraz zsyntetyzowanej rzeczywistości. Najczęściej kończy się to kompletnie zideologizowanym przekazem, gdzie nie ma miejsca na wiedzę, tylko na woltyżerkę dogmatami, tak by codziennie dopasować ich zamknięty i wyuczony zestaw do zmienności świata. Tak, aby ten obraz się nigdy nie zamglił, bo wtedy odbiorca popadnie we frustrację, a jak pisałem wyżej – ma być miło i przyjemnie.

Najciekawszy jest tu czynnik emocjonalny. Świat jest zbyt skomplikowany by go rozumieć, więc wyjaśnia się go emocjami. A emocje mają kilka zwodniczych cech – są demokratyczne, a więc widz myśli, że jak czuje powiedzmy złość, to jest to to samo uczucie, jakie ma jego autorytet-celebryta. W związku z tym jest jak równy z równym w gronie znakomitości. Po drugie – emocje to są sprawy, za które człowiek niby nie odpowiada. Nachodzą go i już. Cały świat jest rozemocjonowany, telewizje przecież „włączają emocje” i nikogo nie dziwi wrzeszczący pan w telewizji, choć przenosi się to na świat boży. Tak kiedyś nie było – dziś rozemocjonowanie to dowód „autentyczności”, a nawet „wyrazistości”, podczas, gdy jeszcze w niedawnych czasach publiczne okazywanie emocji uznawane było za pierwszy dowód braku obycia.

Media stosują emocje do perfidnych strategii pomagających zapamiętać przekazy komercyjne, ale już od niedawna i ideologiczno-polityczne. Triada powtarzana w każdej reklamie (zagrożenie-niepewność/strach-solucja) przechodzi na przekaz polityczny. I jak człowiek może z reklamy dowiedzieć się, że istnieje „nocny syndrom niespokojnych nóg”, przestraszyć się, że a nuż go ma i zaraz potem uradować, że jest na to maść, tak i w przypadku polityki może dowiedzieć się, że ktoś tam z plemienia przeciwnego narozrabiał, przekonać się z ust ulubionego medium jakie są tego straszne konsekwencje i ucieszyć się, bo „nasi” dali odpór. Ten przekaz idzie wyłącznie po emocjach i mózg może w nich spokojnie nie uczestniczyć. I coraz częściej nie uczestniczy.

Emocje także pomagają w zapamiętywaniu i selekcjonowaniu informacji. Jeśli coś pójdzie do naszego mózgu w emocjonalnej otoczce, to nie tylko zapamiętamy to lepiej, nie tylko będziemy mieli co do tego zero-jedynkowy osąd, ale te informacje, odłożone niby na półkę zapomnienia za pomocą takich samych emocji rozwiną się później na zawołanie-hasło, jak taśma ze szpuli. I w ten sposób w ogóle mózg do niczego nie jest potrzebny, nawet myślenie staje się kłopotliwe, bo zaburza już ułożony, co prawda prostacki, ale spójny obraz świata. Sama zaś refleksja stoi w sprzeczności z zachowaniami na poziomie bodziec-reakcja, jakimi staje się w końcu zaklęty krąg postrzegania świata w kontekście odruchów emocjonalnych. I chodzimy tak nabuzowani emocjami jak narkomani koksem i jeszcze nam mało – włączamy dealera-telewizor by jeszcze się podjarać, bo dawki muszą wzrastać. Narkomańskie.

I teraz popatrzmy na media w koronawirusie i widzimy jak na dłoni, że to się nie mogło inaczej skończyć. Nie sugeruję tu, że się światowe media umówiły z Gatesem czy Sorosem, iż pomogą im opchnąć szczepionkę miliardom ludzi. Sugeruję, że przy opisanych wyżej mechanizmach media z antenami ustawionymi na emocje trafiły na żyłę złota – rolowany strach i szerokie dotarcie do odbiorców z powodów izolacji. Uważam, że – pomijając spiskowe wersje – to splot działania demokratycznych władz i mediów wygenerował nadreakcję państw na koronawirusa. Media nie mogły NIE PÓJŚĆ z kamerą do szpitala i nie pokazać tematu, który „grzeje”, bo każdy wydawca patrzy na konkurencję i swoje wyniki oglądalności. Z drugiej strony żadna (no może z paroma wyjątkami – vide Szwecja, Białoruś czy Brazylia) władza nie oprze się społecznej presji napędzanej medialnym strachem i nie powie, że właściwie nic się nie dzieje. Bo mu zaraz pokażą w mediach umierające, duszące się dziecko. I leży. (I nie ma to znaczenia, że to z Syrii po ataku chemicznym w 2017 roku). Leżącego nikt nie spyta czy miał rację. A to, że takich dzieci, które zmarły na powikłania pogrypowe było nawet więcej w zeszłym roku to nie jest żaden… no właśnie – news.

I najgorsze, że nie ma tu kogo winić. Tak po prostu jest w demokracji i w mediach. To nie jest żadne specjalne macherstwo, po prostu ten splot tych obu rzeczy (demokracji i mediów) tak ma, tworzy lejek, w który wchodzi się nieodwołalnie. I społeczeństwo godzi się na ten niepisany deal. Prędzej da się oszukać niż powiedzieć sobie, że jest oszukiwane. Niekultywowana dotąd prawda jest niską ceną jaką większość zapłaci, by żyć w błogostanie „zapośredniczonej rzeczywistości”. A już zwłaszcza, gdy się boi mikronowego agresora.

Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na blogu „Dziennik zarazy”.

/ Źródło: dziennikzarazy.pl

Czytaj także

 16
  • WARIOGRAF-TROCHĘ LUZU: Z OSTATNIEJ CHWILI … IP
    PO OSTATNICH POPISACH REŻYSERKI A. HOLLAND
    HOLANDIA ZDECYDOWAŁA SIĘ raz na zawsze
    ODCIĄĆ od dorobku artystki I ZMIENIŁA
    NAZWĘ PAŃSTWA NA …NIDERLANDY

    https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/holandia-nowa-nazwa-niderlandy-dlaczego
    Holandia zmieniła nazwę na Niderlandy
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • pioropusz IP
      ...klamia za "papu"

      youtube
      Dodaj odpowiedź 1 0
        Odpowiedzi: 0
      • SYSTEM WŁADZY głupia, kłamie i dezinformuje IP
        SINOKRWIŚCI - czyli grupa trzymająca władzę, wielokrotnie historycznie przeobrażali się ( zrzucali tzw. skórę, aby zaciemnić prawdziwy rząd ), ale tak naprawdę stale z ukrycia w sekretnym spisku strategii KŁAMSTWA, PROPAGANDY, OGŁUPIANIA, NAPUSZCZANIA, DEZINFORMOWANIA I sekretnego podsłuchiwania, jaka będzie reakcja zdurniałych stad. Aby te nie zorientowały się w planuje się długoletnio i zaciemnia we wrażliwych momentach dyskretnie tworzonym CHAOSEM. Charakterystycznie katolicy - dosłownie tłumaczone z greki - jak wilki w DEKALOGU nie mają nawet przykazania: NIE KŁAM tylko bardzo ograniczoną jego formę: Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. pozwalającą bezgrzesznie łgać tubylcom wszem i wobec więc od przedszkola, szkoły, uniwersytetu, kościoła, katechezy po meNdia, partię, sejm, senat - cała świadoma górka łaga z upodobaniem jak najęci, gdyż tylko świadomi i potrafiący kojarzyć fakty się zorientują, a reszta jest i tak do roboty... Tak więc zgodnie z DEKALOGIEM mamy świadome, bogacące się ponad miarę, łgarskie ELYTY i durny, nic nie kojarzący, naiwny PLEBS.
        KTO JESZCZE TYCH ZASAD NIE SKUMAŁ JEST DURNIEM ( w więziennym slangu - FRAJEREM ) DO KWADRATU !

        PODAJ DALEJ...
        Dodaj odpowiedź 3 0
          Odpowiedzi: 1
        • problem jest poważny IP
          Kiedyś media działały inaczej - zajmowały się głównie informowanie, wiarygodność, obiektywizm to były celem. A dziś są platformami manipulacji, socjotechniki - bo konsumpcja, bo polityka, bo ideologia.

          Po prostu upadł system wartości - i mechanizmy, za które rzekomo nie można nikogo winić, są charakterystyczne dla systemu wypłukanego z wartości. Kiedyś na takie "media" ludzie reagowaliby odrazą, wstrętem, elity by się tym brzydziły.

          Spójrzmy z boku na to co się stało z cywilizacją zachodu.
          Dodaj odpowiedź 7 0
            Odpowiedzi: 1
          • problem jest poważny IP
            Lewackie media kłamią, bo propaganda i manipulacja to ich narzędzia - tak postrzegają kontakt z masami, czy to traktowanymi jako konsumenci czy jako target polityczno-ideologiczny. No i ideologia lewacka jest ideologią nihilistyczną, tak jak komunizm (zresztą do niego prowadzi).

            Efektem jest rozpad Zachodu, kompletna demoralizacja, nihilizm, narastające wewnętrzne konflikty. Lewactwo sprowadziło Zachód do poziomu ZSRR - tylko bogactwa zgromadzonego jest więcej, ale i ono się kończy.

            Widać, jak szybko system może się zawalić - system trzyma się na zwykłych ludziach (którymi lewactwo gardzi, niszczy ich), konserwatystach, wykonujących niezbędne do utrzymania systemu usługi, ale oni już długo tego nie utrzymają.

            Dobrobyt wyparował, długi rosną, brak podstawowych produktów, społeczeństwo podzielone, tłuszcza wyniesiona na piedestał, ludzie pracujący na dnie harujący jak niewolnicy. Ostry zjazd....
            Dodaj odpowiedź 12 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także