KrajBiedni kontra bogaci

Biedni kontra bogaci

Dodano
Główną osią podziału politycznego w Polsce nie jest walka o praworządność i konstytucję – jak przedstawia to opozycja. To wojna bogatych z biednymi. PiS jest reprezentantem biednych, a KOD, PO i Nowoczesna sytych

I want some more! Proszę o trochę więcej! – to zdanie z powieści „Oliver Twist” Charlesa Dickensa przywołał tuż po katastrofie smoleńskiej Piotr Semka w swojej biografii Lecha Kaczyńskiego. Według niego śp. prezydent i jego brat zachowywali się w polskiej polityce jak bohater powieści Dickensa. Był to chłopiec, który poprosił w sierocińcu o dokładkę posiłku. I tym samym złamał niepisany rygor tegoż sierocińca. Spotkały go za to kary i wyrzucenie z przytułku. Co skądinąd było w końcu dobre dla chłopca.

Braci Kaczyńskich też wyrzucono z establishmentowej części klasy politycznej, co w sumie sprawiło, że dzisiaj rządzi PiS. Wracając bowiem do zdania „I want some more”, można je zinterpretować nieco inaczej, niż uczynił to Semka. „I want some more” nie znaczyło tylko tyle, że Jarosław Kaczyński i jego śp. brat żądali trochę więcej dla siebie. „I want some more” to było żądanie większości społeczeństwa, które też chciało być beneficjentem zmian. Cała historia III RP to ciągłe odpowiedzi „nie” na to „I want some more”. Długo można tu wyliczać: bezrobocie ponoć musiało być jako niezbędny warunek transformacji; o powszechnym uwłaszczeniu słyszeliśmy, że to demagogia; głosować w 1997 r. można było tylko na jeden projekt konstytucji, bo ten drugi ponoć był populistyczny; umowy śmieciowe miały być mniejszym złem, a wielomilionowa emigracja młodych ludzi to też rzecz rzekomo naturalna. (...)

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 30/2016
Cały artykuł dostępny jest w 30/2016 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
/ dtc
 0

Czytaj także