Wiech to popularny publicysta zajmujący się energetyką. Jego rozprawa doktorska dotyczyła wpływu instytucji i prawa Unii Europejskiej na bezpieczeństwo rynku gazu ziemnego w Polsce w latach 2004-2019 (222 str).
Sprawa doktoratu zyskała szczególny rozgłos po tym, jak Tomasz Swaczyna, Prezes Instytutu Analiz i Ekspertyz Gospodarczych, opublikował rozległą, utrzymaną w krytycznym tonie analizę rozprawy. Wskazywał on m.in., że w pracy nie pojawia się "autorski model analityczny" zapowiedziany przez Wiecha, zarzucał popełnienie częściowego plagiatu, błędy w przypisach czy szereg błędów i sprzeczności.
Co jednak ważne recenzenci pracy (dr hab. Adam Szurlej, dr hab. Mariusz Ruszel, prof. Artur Nowak-Far) mieli odmienne zdanie, gdyż rozprawa Wiecha uzyskała 3 pozytywne recenzje.
6 godzin obrony oraz fotografie w toalecie
Obrona rozprawy przybrała nietypowy obrót, gdyż trwała aż sześć godzin. Wiech jest niezwykle popularnym komentatorem, a jego publiczna działalność wzbudza w niektórych środowiskach spore kontrowersje. W trakcie obrony komisja zadała mu 15 pytań, a pozostałe 45 – publiczność.
"Sporo osób przyszło, zadało tego typu pytanie i wyszło zanim usłyszało odpowiedź. Niektóre osoby wygłaszały monologi, co dość mocno przedłużało całą sprawę" – relacjonuje dziennikarz.
Wiech ujawnił również, że jeden z użytkowników portalu X podczas jego obrony... rozmieszczał w toaletach jego karykatury.
W obronie uczestniczył m.in. profesor Tomasz Grosse, który pytał doktoranta o słynny model analityczny oraz co oryginalnego i odkrywczego do polskiej nauki wniosła jego praca. W dalszej części obrony miały pojawić się kwestie dotyczące zarzutów o plagiat oraz "niechlujność" pracy.
Sam publicysta podkreślał, że jego praca przeszła badanie Jednolitym Systemem Antyplagiatowym.
Głosowanie nie po myśli Wiecha. Co dalej?
Ostatecznie – co zaskakujące biorąc pod uwagę pozytywne opinie recenzentów – wynik głosowania był dla Wiecha bardzo niepomyślny. Dziennikarz uzyskał bowiem 3 głosy za, 3 głosy przeciw oraz aż 4 głosy wstrzymujące się.
Tomasz Swaczyna zapowiedział wniosek o udostępnienie informacji dotyczących przebiegu głosowania. Komisja doktorska wystąpi teraz do Rady Dyscypliny z wnioskiem o odmowie nadania doktoratu, a ta podejmie decyzję ostateczną. Aplikant nie jest uwzględniony w tej procedurze i – wbrew pojawiającym się głosom – nie może na tym etapie się odwoływać.
Sam Wiech zapewnia, że nie dostał ze strony komisji żadnych krytycznych uwag merytorycznych do odpowiedzi.
"Zrozumiałbym, gdyby głosowanie wyglądało np.: 9 przeciw, 1 za czy 7 przeciw, 3 za, albo nawet gdyby po prostu większość komisji zagłosowała jednoznacznie »przeciw«. Dla mnie to by oznaczało, że zarzuty wobec mnie i pracy były poważne i faktycznie nie zdołałem przekonać komisji, że jest inaczej. Ale w tym układzie, kiedy największa grupa członków komisji po prostu wstrzymała się od głosu, sprawa jest dla mnie po prostu niezrozumiała. Jeśli 3 recenzje, 6 godzin obrony i 50 pytań nie wystarczą do zajęcia stanowiska »za« lub »przeciw«, to ja nie wiem, co jest w stanie" – napisał publicysta.
Czytaj też:
Cyberatak na UW. Gigantyczny wyciek danych studentów Czytaj też:
1733 zł na studia i dopłata do czesnego. Komu przysługuje dofinansowanie?
