Wstępny wniosek o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu grupa posłów koalicji rządowej złożyła w Sejmie w marcu 2024 roku.
We wniosku posłowie koalicji rządowej zarzucili prezesowi NBP naruszenie konstytucji i ustaw, m.in. poprzez pośrednie finansowanie deficytu budżetowego w ramach skupu aktywów w latach 2020-2021, prowadzenie tego skupu bez "należytego upoważnienia" od Rady Polityki Pieniężnej czy poprzez uchybienie nakazowi apolityczności prezesa NBP.
Koalicja rządowa chce postawić prezesa NBP przed Trybunałem Stanu
Iwona Arent, poseł PiS, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, po zakończeniu posiedzenia komisji w piątek, poinformowała, że "Koalicja Obywatelska z niektórymi swoimi współkoalicjantami przegłosowała sprawozdanie komisji".
Zdaniem poseł PiS to "de facto jest to doprowadzanie Narodowego Banku Polskiego do paraliżu".
– Komisja doprowadziła do tego, żeby postawić prezesa (NBP) przed Trybunałem Stanu właśnie po to, żeby zdestabilizować sytuację finansową w naszym kraju, żeby okraść Polaków – dodała.
Poinformowała, że złożono wniosek mniejszości w przeciwnym brzmieniu.
PiS bije na alarm
Na piątkowej konferencji prasowej Iwona Arent powtórzyła swoje obawy.
– De facto jest to doprowadzanie NBP do paraliżu. O to chodzi, żeby był skok na naszą złotówkę. Chodzi o to, żeby wprowadzać euro. Chodzi też o to, żeby złoto, które jest w NBP, żeby wyjechało do Niemiec, żeby przejęły to inne kraje, kraje europejskie, nasze złoto – mówiła.
Poseł PiS oceniła, że "to skok na Polaków, na pieniądze Polaków i tak naprawdę ta komisja doprowadziła do tego, żeby postawić prezesa NBP przed Trybunałem Stanu właśnie po to, żeby zdestabilizować sytuację finansową w naszym kraju, żeby okraść Polaków".
Czytaj też:
Glapiński przed Trybunał Stanu? "Zarzuty są groteskowe" Czytaj też:
NBP znów kupuje złoto. Polska ma już prawie 648 ton kruszcu
