Glapiński przed Trybunał Stanu? "Zarzuty są groteskowe"

Glapiński przed Trybunał Stanu? "Zarzuty są groteskowe"

Dodano: 
Adam Glapiński, prezes NBP; Andrzej Kosztowniak, poseł PiS
Adam Glapiński, prezes NBP; Andrzej Kosztowniak, poseł PiS Źródło: PAP
Koalicja rządowa chce postawić prezesa NBP przed Trybunałem Stanu. "Zarzutów formułowanych pod adresem Adama Glapińskiego, nie można traktować nie tylko jako poważnych, ale nawet w kategorii niepoważnych. One są po prostu groteskowe" – mówi DoRzeczy.pl Andrzej Kosztowniak (PiS).

We wtorek sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej zakończyła przesłuchiwanie świadków i zbieranie materiału dowodowego w sprawie wstępnego wniosku o postawienie prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu.

W piątek komisja ma przyjąć sprawozdanie w tej sprawie.

Koalicja rządowa chce postawić prezesa NBP przed Trybunałem Stanu

Wstępny wniosek o postawienie Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu grupa posłów koalicji rządowej złożyła w Sejmie w marcu 2024 roku.

We wniosku posłowie koalicji rządowej zarzucili prezesowi NBP naruszenie konstytucji i ustaw, m.in. poprzez pośrednie finansowanie deficytu budżetowego w ramach skupu aktywów w latach 2020-2021, prowadzenie tego skupu bez "należytego upoważnienia" od Rady Polityki Pieniężnej czy poprzez uchybienie nakazowi apolityczności prezesa NBP.

Poseł PiS: Zarzuty są groteskowe

Andrzej Kosztowniak, były minister finansów, poseł PiS, w rozmowie z DoRzeczy.pl zauważył, że "nie ma żadnego, a nawet nierozsądnego argumentu, żeby pan prezes Adam Glapiński stanął przed Trybunałem Stanu, poza argumentami stricte politycznymi".

– Argumenty, które wskazuje komisja jako te, które są: a) polityczne, b) związane z tym, że pan profesor, a tak naprawdę zarząd Narodowego Banku Polskiego i Rada Polityki Pieniężnej w pewnych momentach odchodził od określonego pułapu inflacji, który przyjmujemy jako optymalny. Pamiętajmy, że w sytuacji skrajnej, a zawsze będzie taka sytuacja w ekonomii, to odstępstwa od tego będzie, dlatego my określamy ten pułap jako pułap optymalny – wyjaśnił.

Poseł PiS zauważył, że "nie ma możliwości, aby w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z pandemią światową, kiedy mamy do czynienia z wojną, która dzieje się za naszymi granicami, żeby poziom inflacji, ale i również różnego rodzaju zjawisk ekonomicznych, nie odstępował od pewnej normy".

– Również w przypadku zarówno pandemii, która była zjawiskiem globalnym i musiałby wystąpić tego typu zjawiska, jak również tego, co się dzieje dzisiaj na Ukrainie, to takie zjawiska będą występowały, bez względu na to, kto będzie prezesem czy członkiem zarządu NBP – podkreślił.

Andrzej Kosztowniak zwrócił uwagę na to, że jest jeszcze jeden argument, oczywiście polityczny, dotyczący zaangażowania politycznego. – Pamiętajmy, że prof. Glapiński to przede wszystkim akademik z doświadczeniem kilkudziesięcioletnim w Szkole Głównej Handlowej. Całe swoje życie dorosłe, poświęcił kwestiom akademickim, będąc wykładowcą, Więc stawianie zarzutu o zaangażowanie polityczne jest całkowicie chybione – ocenił.

Poseł PiS zwrócił uwagę, kto był wcześniej prezesem NBP, wymieniając Hannę Gronkiewicz-Waltz i Marka Belkę. akademikiem polskim. – Czy zatem zarzutu o zaangażowanie polityczne nikt nie powinien stawiać Hannie Gronkiewicz-Waltz czy Markowi Belce? – zapytał.

Zdaniem rozmówcy DoRzeczy.pl zarzutów formułowanych pod adresem Adama Glapińskiego, nie można traktować nie tylko jako poważnych, ale nawet w kategorii niepoważnych. – One są po prostu groteskowe – ocenił.

Andrzej Kosztowniak zaznaczył, że „w sytuacji, kiedy Narodowy Bank Polski jest oceniany przez instytucję międzynarodową, jaką jest Europejski Bank Centralny, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, jako bank wręcz wzorcowo prowadzony, o bardzo wysokiej referencyjności, bardzo wysoko oceniany na poziomie innych banków narodowych, co też jest zasługą w dużej mierze prezesa Glapińskiego, to tylko ktoś politycznie zaślepiony może stawiać tak całkowicie nietrafione zarzuty.

650 ton złota w NBP

Poseł PiS zwrócił też uwagę na zysk NBP.

– Pamiętajmy, że Narodowy Bank Polski podjął strategiczną decyzję co do tego, że nie realizuje zysku poprzez odprowadzanie czy trzymanie pieniędzy na koncie banku, ale do gromadzenia kruszcu. Mamy 650 ton złota, jesteśmy w czołówce państw na świecie pod tym względem – podkreślił.

Przypomniał, że "minister finansów w danym roku nie uzyskał pieniędzy, które by chciał, z racji tego, że nie potrafi zarządzać budżetem, do budżetu państwa i skonsumować te pomoce, to jest to raczej zarzut w stosunku do ministra, a nie do prezesa Narodowego Banku Polskiego".

Rząd chce tylnymi drzwiami wprowadzić walutę euro w Polsce?

Pytany, dlaczego koalicja rządowa chce postawić przed Trybunałem Stanu prezesa NBP, rozmówca DoRzeczy.pl powiedział, że "z jednej strony po to, żeby wyłączyć kolejny organ konstytucyjny w państwie".

– Wydaje mi się, że w bardzo złej sytuacji finansowej, gdyby tam był ktoś zależny do Tuska, być może doszedłby do takiego wniosku, że np. trzeba spieniężyć złoto i odprowadzić na rachunek ministra finansów te pieniądze, tym samym zasypując część deficytu i długu – podkreślił.

Były minister finansów przypomniał, że "kiedyś już Tusk coś takiego zrobił w odniesieniu do funduszy emerytalnych". – Po prostu zabrał pieniądze niektórych Polaków, nie pytając ich o zdanie, twierdząc, że to tak naprawdę nie są ich pieniądze – powiedział.

Jako drugą sprawę, którą kieruje się rząd, chcąc postawić prezesa NBP przed Trybunałem Stanu, Andrzej Kosztowniak wymienił wprowadzenie Polski do strefy euro.

– Mamy kilka możliwości wprowadzenia nas do strefy euro. Jest to referendum, które najprawdopodobniej w Polsce by nie wyszło i Polacy by za tym nie zagłosowali, a druga kwestia to cicha zgoda prezesa i reformy Narodowego Banku Polskiego daje pewną możliwość wprowadzenia trochę tylnymi drzwiami waluty euro – wyjaśnił.

Zdaniem posła PiS koalicja rządowa ma dwie motywacje – jedną stricte polityczną, czyli położenie ręki na kolejnym organie konstytucyjnym i dalsze demolowanie państwa, a druga – pieniądze i możliwość w perspektywie coraz większego zbliżenia z Unią Europejską poprzez wspólną walutę.

Czytaj też:
NBP znów kupuje złoto. Polska ma już prawie 648 ton kruszcu
Czytaj też:
Inflacja najwyższa od 14 miesięcy. Eksperci spodziewają się dalszego wzrostu cen

Opracowała: Lidia Lemaniak
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także