Zamieszanie wokół ukraińskiego drona. "To kompromituje polskie siły zbrojne"

Zamieszanie wokół ukraińskiego drona. "To kompromituje polskie siły zbrojne"

Dodano: 
Bartosz Kownacki, PiS
Bartosz Kownacki, PiS Źródło: PAP / Paweł Supernak
Ukraiński dron, który eksplodował na Litwie, wleciał do kraju od strony Polski. Bartosz Kownacki w rozmowie z DoRzeczy.pl ocenił, że fakt, iż Polska o tym nie wiedziała, "kompromituje siły zbrojne, bo okazuje, że nie jesteśmy przygotowani na żaden poważny konflikt".

W nocy z soboty na niedzielę wojsko Ukrainy przeprowadziło atak z wykorzystaniem dronów na cele w Petersburgu i okolicach.

W tym samym czasie ogłaszano alarmy o zagrożeniu z powietrza na Litwie i Łotwie. Ministerstwo obrony Litwy poinformowało, że w północnej części kraju znaleziono szczątki drona, który naruszył przestrzeń powietrzną kraju. Doszło do eksplozji i uszkodzenia cywilnego pojazdu.

Ukraiński dron eksplodował na Litwie. Wleciał od strony Polski

W poniedziałek premier Litwy Mindaugas Sinkeviczius poinformował, że strona ukraińska potwierdziła utratę kontaktu z jednym ze swoich dronów. Szef litewskiego rządu przekazał, że bezzałogowiec, który eksplodował w rejonie poswolskim na północy Litwy, był ukraińską maszyną typu FPV, przenoszącą ładunek wybuchowy. Dodał przy tym, że bezzałogowiec wleciał na terytorium Litwy od strony Polski.

MON nie odniósł się do tej informacji.

We wtorek premier Donald Tusk odniósł się do incydentu i zapowiedział, że Polska zwróci się o wyjaśnienia do Ukraińców.

– Niezależnie od wyniku tego wyjaśniania chcę podkreślić bardzo mocno, że Polska nie zezwala na prowadzenie operacji na i nad naszym terytorium bez wyraźnej zgody państwa polskiego. To się nie zmieni niezależnie od tego, kto miałby tę operację przeprowadzać – zadeklarował szef rządu.

Kownacki: Nie jesteśmy przygotowani na żaden poważniejszy konflikt

Bartosz Kownacki, poseł PiS, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej, pytany przez DoRzeczy.pl, czy takie sytuacje w ogóle powinny się zdarzać, że z terytorium Polski wlatuje na Litwę ukraiński dron, odpowiedział, że polski MON nie wie o tym, czy tak było. – Nawet podczas posiedzenia sejmowej Komisji Obrony Narodowej nie mieliśmy takiej informacji – dodał.

Zdaniem posła PiS "to raczej świadczy o słabości polskich systemów, które pozwalają lokalizować drony".

– Świadczy to też o słabości polskich sił zbrojnych. To nie jest jedyny przykład, bo co chwila coś wlatuje do Polski i MON o tym nie wie. Więc to jest największy problem, że my sami nie wiemy, czy coś przeleciało. Więcej wiedzą Litwini czy Łotysze niż Polacy, a na pewno jeszcze więcej Rosjanie – ocenił.

Bartosz Kownacki podkreślił, że to "kompromituje siły zbrojne, bo okazuje, że my nie jesteśmy przygotowani na żaden poważny konflikt".

– Moglibyśmy powiedzieć, że my się nie zgadzamy na to, nie wiemy, ale nie mogą te drony latać po naszym terytorium. Ale nie nie wiedzieć, czy coś wleciało, czy nie wleciało i nie odnosić się do tego, to jest coś kompromitujące – dodał.

Polska nie jest uczestnikiem działań zbrojnych

Wiceszef sejmowej Komisji Obrony Narodowej zauważył, że Polska nie jest uczestnikiem działań zbrojnych. – Działania zbrojne nie mogą być prowadzone z terytorium Rzeczypospolitej w żaden sposób. Tym różnimy się od Białorusi – mówił.

Poseł PiS zwrócił uwagę, że "jeżeli Ukraińcy chcą zrobić wszystko, żeby tę wojnę przegrać, to jeszcze kilka tego rodzaju działań, a konsekwencje będą takie, że będziemy musieli bardzo stanowczo reagować na działania Ukrainy, właśnie po to, żeby nie zostać wplątanym w tę wojnę".

Poseł PiS: Polska nie jest zakładnikiem Ukrainy

Na uwagę, że Ukraina przeprosiła Litwę za ten incydent i pytany, czy przypomina sobie przeprosiny Ukrainy po tym, jak ukraińska rakieta zabiła w Przewodowie dwóch obywateli Polski, Bartosz Kownacki odpowiedział, że sobie tego nie przypomina.

– Wiele tego rodzaju incydentów było, chociażby z zabiciem dwóch polskich obywateli. Moim zdaniem chodzi o szerszy stosunek Ukrainy do Polski. Uważają, że Polaków nie należy przepraszać, bo – ich zdaniem – my jesteśmy zakładnikami Ukrainy. Tak nie jest – podkreślił.

Zauważył, że "jesteśmy w zupełnie innej sytuacji militarnej i politycznej niż Ukraina".

– Zależy nam na niepodległej i wolnej Ukrainie, ale Ukraińcy muszą się zachować w inny sposób. To, że pozwalają sobie na bardzo dużo w stosunku do Polaków, nie tylko w tym aspekcie, bo przecież to, co dzieje się ostatnio w Lwowie, pokazuje, że oni z ogromną arogancją, wyssaną z mlekiem matki, mają stosunek negatywny do Polski – ocenił.

Bartosz Kownacki powiedział, że był ostatnio na wyjeździe zagranicznym, gdzie też był ambasador Ukrainy.

– Nawet słowem się nie zająknął o pomocy, która jest udzielana przez Polskę. Mówił o pomocy udzielanej przez inne państwa europejskie, ale słowem nie wspomniał o Polsce. Więc to jest pewna szersza strategia Ukrainy – przyznał.

Czytaj też:
Ukraina wykorzystała polską przestrzeń? Warszawa wysłała pytania
Czytaj też:
Polska udostępnia Ukrainie terytorium do ataków na Rosję? Premier zabrał głos

Opracowała: Lidia Lemaniak
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także