"To tylko doprecyzowanie istniejących zapisów". Poseł PiS broni "lex TVN"

"To tylko doprecyzowanie istniejących zapisów". Poseł PiS broni "lex TVN"

Dodano: 7
Posłanka PiS Anna Milczanowska
Posłanka PiS Anna Milczanowska / Źródło: PAP / Paweł Supernak
Poseł Anna Milczanowska nie ma wątpliwości, że zmiany w ustawie medialnej są konieczne.

Sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu odrzuciła wnioski złożone przez posłów opozycji, którzy chcieli odrzucenia projektu nowelizacji ustawy medialnej w pierwszym czytaniu. Ostatecznie projekt został przyjęty.

Opozycja przekonuje, że ma ona doprowadzić do odebrania koncesji TVN-owi. PiS zapewnia, że przepisy mają zapobiec przejmowaniu przez podmioty spoza UE podmiotów w Polsce i wpływaniu na debatę medialną. Zapisy nowelizacji mówią, że mogą nadawać jedynie takie media, w których udział zagranicznego kapitału nie przekracza 49 procent, chyba że nadawca ma siedzibę na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

Poseł PiS Anna Milczanowska stwierdziła na antenie PR24, że zmiany w ustawie o Radiofonii i Telewizji, która obowiązuje od 1993 roku, są konieczne i to – jej zdaniem – nie ulega wątpliwości. Jak wyjaśniła, chodzi o to, że są stacje telewizyjne, które – pomimo obowiązywania ustawy – nie respektują jej zapisów.– Dlatego trzeba wprowadzić zapisy konkretne, mówiące o tym, że nie może być siedziba danego medium zarejestrowana na jakimś lotnisku w Holandii, a tak się dzieje teraz, i nie wiadomo skąd pochodzi kapitał właściciela. To znaczy my wiemy, że on pochodzi spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego. A w ustawie, która na dzisiaj obowiązuje, jest to wszystko zapisane. Więc my doprecyzowujemy pewne zapisy – mówiła Anna Milczanowska.

"Kłamstwo i bzdura"

Jak wyjaśniła, chodzi o to, żeby kapitał danego medium pochodził z Europejskiego Obszaru Gospodarczego, a spoza niego w ilości nie większej, niż 49 proc. udziałów. Milczanowska tłumaczyła, że taki zapis istniał od 1993 roku i był jeszcze radykalniejszy, bo ograniczał zagraniczny kapitał do 33 proc. Teraz chodzi tylko o to, by – istniejący już – przepis doprecyzować.

– Ja nie wiem, skąd nagle się takie wielkie zamieszanie robi, jakby nagle obóz Zjednoczonej Prawicy chciał rękę położyć na jednej z komercyjnych stacji i przejąć ją całkowicie. To jest absolutną bzdurą i kłamstwem. Chcemy po prostu – tak, jak inne państwa – wprowadzić pewne rozwiązania prawne, które dają te same możliwości wszystkim innym właścicielom dużych mediów – dodała parlamentarzystka PiS.

Czytaj też:
Spięcie w Zjednoczonej Prawicy. "Proponujecie dyskryminujące i radykalne rozwiązania"

Źródło: Polskie Radio 24
 7
Czytaj także