Relacja Warszawa-Budapeszt. Wolni z wolnymi i równi z równymi
  • Karol GacAutor:Karol Gac

Relacja Warszawa-Budapeszt. Wolni z wolnymi i równi z równymi

Dodano: 
Flagi Polski i Węgier. Zdjęcie ilustracyjne
Flagi Polski i Węgier. Zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Leszek Szymański
Z prof. Maciejem Szymanowskim, hungarystą i dyrektorem Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej im. W. Felczaka rozmawia Karol Gac.

Karol Gac: Panie dyrektorze, w którym miejscu jesteśmy w relacjach polsko-węgierskich?

Prof. Maciej Szymanowski: W dobrym. Myślę, że w Polsce w końcu przebiła się podstawowa informacja o roli Węgier w pomocy Ukrainie, co długo było niejasne. Trzeba podkreślić, że to m.in. największa pomoc humanitarna w dziejach tego państwa, a także wsparcie na szczeblu unijnym czy NATO-wskim, o czym nie zawsze mówi się głośno. Nie jest również tajemnicą, że Węgrzy dostarczają Ukrainie energię czy leczą ukraińskich żołnierzy w swoich szpitalach. Dzieje się to wszystko pomimo złych stosunków ukraińsko-węgierskich, które i przed wojną nie były najlepsze. W dodatku poparcie przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego węgierskiej opozycji na ostatniej prostej w kampanii wyborczej na pewno też się im nie przysłużyło.

Relacje polsko-węgierskie są pewną funkcją układu sił i tego, co się dzieje obecnie w Europie Środkowej. Poza Polską i Węgrami mamy okres dużej niestabilności politycznej w regionie. W Bułgarii mieliśmy czwarte przedterminowe wybory parlamentarne, w Rumunii są kolejne kryzysy, na Słowacji rząd mniejszościowy, a w Czechach bardziej niż szeroka koalicja. Nikt w tych państwach nie ma głowy do zajmowania się na serio polityką zagraniczną. Poza tym niemal wszystkie kraje naszej części Europy są przestraszone wizją kryzysu w Europie. W Polsce tego tak nie odczuwamy, ponieważ przeszliśmy kryzys finansowy lat 2008/2009 dość łagodnie. Po pandemii jako pierwsi zanotowaliśmy w UE duży wzrost gospodarczy. Pomimo obecnej sytuacji na rynku energetycznym większość Polaków wciąż nie obawia się np. wzrostu bezrobocia. To sprawia, że mamy problem ze zrozumieniem tego, jak myślą inne rządy, które bardzo mocno się obawiają nadchodzącej zimy, a rząd węgierski do nich należy. Z drugiej strony coraz więcej rozumiemy z polityki Węgier i Europy Środkowej po 24 lutego, bo to jest data graniczna, która zmieniła m.in. nasze myślenie.

Cały wywiad dostępny jest w 43/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także