Seria ataków w polskich szkołach. Kryminolog: Sami dołożyliśmy swoją cegiełkę

Seria ataków w polskich szkołach. Kryminolog: Sami dołożyliśmy swoją cegiełkę

Dodano: 
Radiowóz policyjny
Radiowóz policyjny Źródło: PAP / Łukasz Gągulski
Polską wstrząsnęła seria brutalnych ataków w szkołach. Kryminolog wskazuje na szereg problemów, za które odpowiedzialność ponoszą również dorośli.

W czwartek rano w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach w województwie mazowieckim doszło do ataku z użyciem noża. Sprawcą był 15-letni absolwent placówki, który zaatakował woźną i nauczycielkę. Ranny został również dyrektor szkoły, który obezwładnił napastnika. Mimo podjętej reanimacji życia 37-letniej pracownicy nie udało się uratować.

Zaledwie dzień wcześniej dramatyczne wydarzenia rozegrały się w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce. Tam 19-letni Jakub Z. zaatakował nożem pięcioro uczniów i dwoje nauczycieli. Następnie uciekł z budynku i w pobliskim parku ranił kolejne dwie osoby.

Co więcej, w plecaku napastnika znajdował się ładunek wybuchowy domowej konstrukcji, który, według prokuratora krajowego Dariusza Korneluka, niemal został zdetonowany. Tragedii mogło zapobiec zachowanie nauczycielki i uczniów, którzy wyrzucili dymiący plecak przez okno.

Pod koniec września policjanci zatrzymali również 13-latka z województwa kujawsko-pomorskiego, podejrzewanego o planowanie zamachu w swojej szkole. Chłopiec miał przy sobie bagnet o długości blisko 30 cm i interesował się ekstremistycznymi treściami w internecie.

Kryminolog o przyczynach agresji. "Sami dołożyliśmy swoją cegiełkę"

O przyczyny narastającej przemocy wśród młodzieży Onet zapytał kryminologa dr. Pawła Moczydłowskiego. Ekspert podkreśla, że nie istnieje jedno proste wyjaśnienie takich zachowań. –Nie ma prostej odpowiedzi na pytanie, co pcha nastolatków do tego typu działań, co kryje się za ich motywami. Problem wydaje się wielowarstwowy. Najbardziej szokujące jest to, że za tą brutalną, nieludzką agresją stoi młodzież – ocenia.

Zdaniem Moczydłowskiego znaczenie mogą mieć zaniedbania wychowawcze, odrzucenie przez rówieśników, kontakt z brutalnymi treściami oraz wpływ mediów społecznościowych. Kryminolog zwraca przy tym uwagę na postawę rodziców.

– To rodzice kupują dzieciom telefony i komputery. Dzieci potem całymi dniami gapią się w ekran, a rodzice się cieszą, bo mają ciszę i spokój. Jako dorośli sami dołożyliśmy swoją cegiełkę do tego, co się teraz dzieje – uważa ekspert.

"Pielęgnowanie w głowie niechęci i nienawiści"

Moczydłowski tłumaczy, że impulsem do przemocy może stać się poczucie upokorzenia, frustracja albo fascynacja radykalnymi ideologiami. Niektóre ataki mogą być poprzedzone długotrwałym narastaniem negatywnych emocji. – Dla takich osób zapalnikiem może być frustracja, gdy poczuły się przez kogoś w szkole upokorzone lub odrzucone albo zachłyśnięcie ideologią radykalizmu. Przygotowanie do ataku może być odroczonym afektem. To pielęgnowanie w głowie niechęci i nienawiści. Ktoś, kto robi takie rzeczy, musi skądś pobierać "paliwo" do tego wybuchu – mówi kryminolog.

Ekspert zauważa również, że w podobnych przypadkach sprawcy często sięgają po noże ze względu na ich łatwą dostępność.

W kontekście wydarzeń w Ostrołęce Moczydłowski wskazuje także na konieczność reagowania na niepokojące sygnały. Jego zdaniem, jeśli 19-letni napastnik szukał w internecie instrukcji samodzielnego skonstruowania ładunku wybuchowego, powinno to wzbudzić zainteresowanie odpowiednich służb.

Czytaj też:
Udaremniono atak w kolejnej szkole. Szef MSWiA ujawnia
Czytaj też:
Kolejny atak ucznia w szkole. Tusk pilnie wezwał ministrów

Źródło: Onet.pl
Czytaj także