We wtorek Prokuratura Krajowa skierowała zażalenie na postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie, który 30 września zdecydował o wydaniu listu żelaznego byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu.
Decyzja sądu nie jest prawomocna. Śledczy domagają się jej uchylenia, zarzucając sądowi błąd w ustaleniach faktycznych oraz naruszenie przepisów postępowania. Zdaniem prokuratury Romanowski nie wykazał wystarczająco, że obecnie przebywa za granicą. Śledczy wskazują również na jego dotychczasową postawę i obawę, że mógłby utrudniać prowadzone postępowanie. Aktualne miejsce pobytu polityka pozostaje nieznane.
"Żurek znalazł się w pułapce zastawionej przez swojego poprzednika"
Do sprawy odniósł się w rozmowie z "Faktem" mec. Piotr Milik. Prawnik zwrócił uwagę na obowiązujące przepisy Kodeksu postępowania karnego, które regulują zasady wydawania listu żelaznego.
"Tam w obecnym brzmieniu art. 281 czytamy, że w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może być wydany na wniosek prokuratora albo przy braku jego sprzeciwu" – wyjaśnił. Chodzi o nowelizację z 2021 roku, przeprowadzoną w okresie, gdy ministrem sprawiedliwości był Zbigniew Ziobro. Wprowadzone wówczas rozwiązanie przyznało prokuratorowi istotny wpływ na decyzję sądu w sprawie listu żelaznego.
"Zmiana art. 281 k.p.k., która zaangażowała prokuratora w procedurę wydania listu żelaznego, nastąpiła za poprzednich rządów, w których ministrem sprawiedliwości był Zbigniew Ziobro. Zmiana ta od początku była krytykowana przez środowiska naukowe jako niekonstytucyjna, ponieważ odbierała sądowi wyłączną decyzję w przedmiocie pozbawienia obywatela wolności. Niemniej jednak przepis art. 281 k.p.k. w brzmieniu ustalonym w 2021 r. dziś obowiązuje" – powiedział mec. Milik.
Zdaniem prawnika obecna sytuacja stawia ministra sprawiedliwości przed trudnym wyborem. "Sąd nie może wydać listu żelaznego przy sprzeciwie prokuratury. Minister Waldemar Żurek znalazł się w pułapce zastawionej przez swojego poprzednika. Z jednej strony zmiana brzmienia art. 281 k.p.k. z 2021 r. jest niekonstytucyjna, ale obowiązuje i jest korzystna z punktu widzenia dzisiejszej władzy" – tłumaczył. "Dylemat ministra W. Żurka polega dziś na tym, że albo stosujemy niekonstytucyjny przepis art. 281 k.p.k., albo bezpośrednio konstytucję. Tylko w tym drugim przypadku Marcin Romanowski otrzyma list żelazny przy sprzeciwie prokuratury" – dodał.
Romanowski wróci do Polski? Decyzja należy do sądu
List żelazny umożliwia podejrzanemu lub oskarżonemu odpowiadanie w postępowaniu z wolnej stopy. Warunkiem jest m.in. stawianie się na wezwania sądu i prokuratury, niewyjeżdżanie bez zgody sądu z obranego miejsca pobytu w kraju oraz nieutrudnianie postępowania. Romanowski jest podejrzany w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz nieprawidłowości przy rozdzielaniu środków z funduszu.
W grudniu 2024 roku były wiceminister uzyskał azyl polityczny na Węgrzech. Według doniesień z lipca 2026 roku węgierskie władze cofnęły mu status uchodźcy i unieważniły dokumenty podróży. Od tego czasu pojawiały się nieoficjalne informacje o jego możliwym pobycie w innych państwach.
Obrońca Romanowskiego, mec. Bartosz Lewandowski, zapewniał wcześniej, że jego klient przyjedzie do Polski, jeśli decyzja o wydaniu listu żelaznego stanie się prawomocna.
Czytaj też:
Romanowski w Polsce? Korneluk ujawnia Czytaj też:
Sprawa Romanowskiego. Wójcik: Chodzi o to, żeby spektakl dalej trwał
