Radosław Sikorski, wicepremier i szef MSZ, został zapytany w "Gazecie Wyborczej" o spór dotyczący nominacji ambasadorskich.
– Prezydent ma do wyboru trzy ścieżki. Może negocjować z premierem, do czego go zachęcam, może zacząć podpisywać nominacje, umożliwiając w zdecydowanej większości zawodowym polskim ambasadorom obsługiwać jego wizyty i reprezentować państwo polskie. Albo może nadal łamać konstytucję i utrudniać pracę polskiej dyplomacji. Przypominam, że prezydent Andrzej Duda podpisał 24 moje wnioski, a prawo się nie zmieniło – powiedział.
Spór o ambasadorów. Sikorski: Nawrocki chciał, aby przynieść mu na tacy głowę Klicha
Pytany o to, czy była jakaś lista nazwisk, którą MSZ negocjował z Kancelarią Prezydenta, odpowiedział, że "zawsze jestem pierwszy do zgody, więc prowadziliśmy nieformalne sondaże". – Nie było natomiast żadnego podpisanego czy nawet parafowanego porozumienia. A ludzie pana prezydenta fakt tych rozmów upublicznili. W ten sposób je zerwali – dodał.
Szef MSZ stwierdził, że prezydent prowadzenie rozmów warunkował jedną sprawą.
– Przyniesieniem mu na tacy głowy senatora, ministra, więźnia PRL-u Bogdana Klicha. Uzasadniano to tym, że ów "potwór" Klich jest rzekomym zamachowcem smoleńskim. Albo, że 10 lat temu napisał jakiś tweet, który był niewystarczająco entuzjastyczny wobec Donalda Trumpa – mówił.
Radosław Sikorski zasugerował również, po co obozowi prezydenta wpływ na placówkę w USA.
– Po to, by Adam Bielan z Nikodemem Rachoniem mogli jeszcze skuteczniej zohydzać polski rząd przed administracją amerykańską i próbować wciągać prezydenta Stanów Zjednoczonych w ich polityczne intrygi. Na to oczywiście zgodny nie ma i nie będzie – dodał.
Bez porozumienia między prezydentem a MSZ w sprawie ambasadorów
Od 2024 roku trwa spór dotyczący nominacji ambasadorskich na linii MSZ – prezydent. W marcu 2024 roku minister Radosław Sikorski zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur – zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu – zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że "nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta".
Na początku września prezydent Karol Nawrocki powiedział, że "było bardzo blisko" porozumienia z resortem spraw zagranicznych w sprawie nominacji ambasadorskich. Dodał, że porozumienie zostało wypracowane, ale "jakiś ze zwierzchników" szefa MSZ zadecydował, że porozumienia z prezydentem nie mogą być realizowane.
W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci niemający statusu ambasadorów. W placówkach są w randze chargé d'affaires. Po objęciu prezydentury przez Karola Nawrockiego spór dotyczący nominacji ambasadorskich wciąż trwa. Zarówno były prezydent Andrzej Duda, jak i obecny – Karol Nawrocki, sprzeciwiali się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, szefa placówki we Włoszech.
Zgodnie z art. 39 ustawy o służbie zagranicznej ambasadorzy są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek ministra spraw zagranicznych, zaakceptowany przez szefa rządu.
Nawrocki może porozmawiać z Tuskiem
Prezydent Karol Nawrocki był pytany w rozmowie z "Rzeczpospolitą", czy jest gotów rozmawiać z wicepremierem, szefem MSZ Radosławem Sikorskim lub premierem Donaldem Tuskiem w sprawie odblokowania nominacji ambasadorskich.
– Z wicepremierem Sikorskim nie jestem gotów. Dlaczego? Bo rozmowy z nim w sprawie ambasadorów nie mają żadnego znaczenia. Po co mam rozmawiać z ministrem, który nie jest gospodarzem sytuacji? Mogę rozmawiać z szefem ministra Sikorskiego, czyli z premierem Tuskiem – odpowiedział.
Czytaj też:
Nawrocki chce porozmawiać z Tuskiem. "Nie będę prosił premiera" Czytaj też:
Rachoń ambasadorem w USA? Przydacz reaguje na wpis Sikorskiego
