Wracając ze szczytu w Brukseli premier Donald Tusk odbył rozmowę z wyselekcjonowanymi dziennikarzami. Polityk zrelacjonował krótko, o czym w Brukseli rozmawiali liderzy państw. Jednym z tematów była wojna Rosji z Ukrainą.
Tusk: Europa powinna w jeszcze większym stopniu wspierać Ukrainę
– To jest moment krytyczny. Muszę powiedzieć, że z jednej strony jeszcze nigdy nie było tak jednolitej postawy właściwie wszystkich państw UE. Ci mniej proukraińscy czasami zdradzający jakieś oznaki słabości wobec Putina, nawet ci liderzy nie mieli wątpliwości, że te najbliższych kilka, kilkanaście miesięcy będą kluczowe dla być może nie tylko historii przyszłości Ukrainy, ale też całej Europy. Nasze obawy, o których ja tak często mówię, znalazły potwierdzenie w informacjach, wypowiedziach praktycznie wszystkich. wszystkich premierów, prezydentów obecnych na Radzie Europejskiej – relacjonował lider Koalicji Obywatelskiej.
– W bardzo wielu państwach zdarzają się rzeczy, z jakimi i my mamy do czynienia w Polsce, czyli akty sabotażu, ataki na statki, które miałaby jakoś pomóc odblokować eksport ukraiński przez Morze Czarne. Byłem też zbudowany jednolitą postawą, właściwie wszystkich, jeśli chodzi o ocenę pewnego zwrotu prezydenta Trumpa w kwestii ukraińskiej i rosyjskiej – powiedział Donald Tusk, dodając, że skoro ten zwrot następuje, to Europa powinna "w jeszcze większym stopniu wspierać Ukrainę".
Premier wyraził ocenę, że "jeśli Ukraina padnie, to wszyscy będziemy mieli bardzo poważne problemy". Donald Tusk opowiadał, że wszystko to kosztuje wiele czasu i nerwów. Tusk powiedział, że Zełenski powiedział mu, że już prawie nigdzie na Ukrainie nie ma prądu. Według relacji premiera wszyscy liderzy unijni spodziewają się eskalacji rosyjskiej.
Premier: Można spodziewać się jakiejś eskalacji jeszcze przed Wigilią
Dziennikarze dopytali o kwestię eskalacji ze strony Rosji po słowach szefa BBN Jacka Siewiery, który opowiadał dziś, że zostały nam dwa miesiące.
[...] Można spodziewać się jakiejś eskalacji jeszcze przed Wigilią. Zima będzie bardzo trudna przede wszystkim, jeśli chodzi o granice, tory kolejowe i to wszystko, co po stronie ukraińskiej może służyć transportowi – oznajmił premier, twierdząc, że powołuje się na informacje służb. Dodał, że Moskwa będzie testowała reakcję państw Zachodu.
– Mówiłem o tym też, żeby uświadomić innym państwom, w jak ciężkiej sytuacji bywa Polska, jeśli chodzi o konsekwencje tej wojny. I ta konkluzja taka wspólna dla wszystkich jest, że trzeba będzie wspierać Ukrainę – powiedział szef rządu.
Czytaj też:
Dowódca wojsk NATO w Europie jasno: Rosja nie zaatakuje Sojuszu Czytaj też:
Tusk zapowiada "wysadzenie z siodła" Święczkowskiego: Czy to się komuś podoba czy nie
