W czwartek Sejm zagłosuje nad projektem nowelizacji Kodeksu wyborczego. Złożony w lipcu 2025 roku projekt PSL przewiduje zniesienie zasady, zgodnie z którą wójtem, burmistrzem czy prezydentem miasta można być tylko przez dwie kadencje.
PSL chce, aby dwukadencyjność w samorządach została zniesiona
W projekcie PSL zaproponowano także likwidację zakazu startu przez kandydata na wójta, burmistrza, prezydenta miasta w wyborach do rady powiatu i do sejmiku województwa.
Dwukadencyjność organów wykonawczych gmin, połączona z wydłużeniem jednej kadencji do pięciu lat, została wprowadzona w 2018 roku.
Jak zagłosuje Konfederacja?
Michał Nieznański z Konfederacji, pytany przez DoRzeczy.pl o to, jak zagłosuje Konfederacja w sprawie zniesienia dwukadencyjności, odpowiedział, że w tej sprawie nie ma rekomendacji, jak mają głosować posłowie.
– To jeden z niewielu sporów politycznych, w którym jedna i druga strona może mieć rację. Mamy samorządowców, którym należy się po dwóch kadencjach jeszcze jedna i mieszkańcy danych gmin, miast czy miasteczek by to potwierdzili, ale są też takie przypadki, gdzie niestety wybór jest nie do końca dobry i ci ludzie powinni być odsunięci od sprawowania władzy – podkreślił.
Polityk Konfederacji dodał, że sam patrzy na to w sposób demokratyczny.
– To Polacy powinni podejmować decyzję, kto jest włodarzem ich miasta, a nie politycy – dodał.
Zauważył, że "wprowadzenie dwukadencyjności miało ukrócić niektóre patologie, ale ja już widzę, że co niektórzy burmistrzowie czy prezydenci miast, namaszczają swoich zastępców, tak żeby ludzie wybrali ich, a potem będzie wszystko tak samo, jak było".
Na uwagę, że zapewne dzieje się to po to, aby utrzymać tzw. sitwy, Michał Nieznański ocenił, że "najlepszym sposobem na to, żeby nie było sitwy i patologii w samorządach, jest dobry wybór swoich włodarzy przez mieszkańców danego miasta, miasteczka czy gminy".
"Skrót PSL – Posady Swoim Ludziom"
Pytany o to, dlaczego, jego zdaniem, PSL chce, aby dwukadencyjność w samorządach została zniesiona, odpowiedział, że jego zdaniem Ludowcy mają ku temu sporo powodów.
– Wiemy, jak tłumaczy się skrót PSL – Posady Swoim Ludziom. Uważam, że doczekaliśmy już czasu, gdzie większość społeczeństwa jednak chodzi na wybory i widzi, jak dany samorządowiec się zachowuje, jakie popełnia błędy, ale też jakie ma sukcesy – mówił.
Zdaniem polityka Konfederacji "ostatnie referenda w większych i mniejszych miastach pokazują, że można nieudolnego włodarza odwołać i dwukadencyjność nie ma nic w zasadzie do powiedzenia, kiedy mieszkańcy mówią, że takiemu politykowi, czy samorządowcowi stawiają tamę na dalsze działanie".
Dwukadencyjność dla posłów i senatorów?
Dopytywany, czy może dwukadencyjność posłów i senatorów też byłaby dobrym pomysłem, bo przecież wielu jest jednak takich, którzy mają zawód poseł bądź senator, a niewiele wnoszą do polityki, rozmówca DoRzeczy.pl powiedział, iż uważa, że odpowiedź na to pytanie jest dokładnie taka sama, jak z samorządowcami.
– Apelujmy do naszego społeczeństwa, żeby wybierali te osoby, które naprawdę mogą coś zmienić i będą zaangażowane w pracę. Oczywiście, polecam wybierać listę Konfederacji. Nasi posłowie pokazują, że są zaangażowani w pracę na co dzień w polskim parlamencie, że mają coś do powiedzenia, a co niektórzy są wybierani tylko dlatego, że ktoś dał im jedynkę na liście, co też się powoli zmienia – zauważył.
Przypomniał, że Konfederacja ma też doświadczenie w tym, że jedynka na liście nie jest gwarantem miejsca w Sejmie. – Przykład okręgu podwarszawskiego, gdzie Karina Bosak uzyskała więcej głosów niż Janusz Korwin-Mikke, ale Janusza Korwin-Mikkego przeskoczył też Jacek Wilk – podkreślił.
Czytaj też:
Limit dwóch kadencji dla posłów i senatorów? Zaskakujący pomysł PSL Czytaj też:
"Układ zamknięty grupy trzymającej władzę". Pełczyńska-Nałęcz uderza w KO
