Premier Donald Tusk, który przebywa z wizytą państwową w Indiach skomentował stamtąd sprawę ustanowienia roku 2027 rokiem zbrodniarza z OUN-UPA Romana Szuchewycza przez radę lwowską obwodową. Dziennikarze zapytali, czy miał w tej sprawie kontakt z Wołodymyrem Zełenskim w sprawie zablokowania uchwały przez władze centralne Ukrainy.
Gloryfikacja Szuchewycza. Tusk: Dostałem od Zełenskiego sygnał
– Dostałem sygnał [...] od prezydenta Zełenskiego, że jeśli to będzie od niego zależało, jakby dalsze postępowanie, to on tego nie będzie w żaden sposób wspierał, tylko no był bardzo niezadowolony z tego, co się zdarzyło – powiedział premier na briefingu prasowym w Bengaluru, pytany o czy ma kontakt z Wołodymyrem Zełenskim ws. uchwały rady obwodu lwowskiego.
Tusk powiedział, że Ukraińcy nie mogą szukać żadnego usprawiedliwienia dla rzezi wołyńskiej i Szuchewycza. – [...] Ukraina będzie miała bardzo poważny kłopot z integracją jeśli nie będzie szanowała też naszej wrażliwości. Niczego wielkiego przecież nie oczekujemy [...] Mam wrażenie, że prezydent Zełenski to dobrze zrozumiał, natomiast trudno mi odpowiadać za decyzje jakichś radnych tam, nie wiem, powiatowych czy wojewódzkich Lwowa, wygląda to na taką zaprojektowaną prowokację jednego z nacjonalistów tam miejscowych. Bardzo to głupie i niepotrzebne – dodał Tusk.
Premier: Mam dwie kandydatury za Pełczyńską-Nałęcz
Premier odniósł się również do informacji o decyzji minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz o rezygnacji ze stanowiska oraz kierowania Polską 2050.
– Zanim odejdzie, myślałem, że zadzwoni i powie, że znudziła się jej ta praca – powiedział lider koalicji rządzącej. Jak podkreślił, współpraca z Pełczyńską-Nałęcz "od dłuższego czasu nie była najłatwiejsza". – Ja staram się wyciągnąć wszystko, co najlepsze z ludzi, wtedy kiedy z nimi pracuję, natomiast mam wrażenie, że jest politycznie bardzo pogubiona – ocenił Tusk.
W ocenie szefa rządu rezygnacja Pełczyńskiej-Nałęcz nie przełoży się szczególnie na dalsze pracy koalicji. – Nie chcę w żaden sposób deprecjonować znaczenia politycznego pani Pełczyńskiej-Nałęcz, ale intuicja mi mówi, że jest to jej indywidualna decyzja i że jeśli chodzi o samą Koalicję 15 października chyba nic się nie zmieni – powiedział premier.
Tusk został zapytany, kto zastąpi Pełczyńską-Nałęcz na stanowisku ministerialnym. Jak wskazał, ma dwie kandydatury. – Jedna i druga to kobieta, bardzo kompetentna – powiedział Donald Tusk. Dodał jednak, że nie chce tej kwestii konsultować telefonicznie. – Po powrocie (z Indii – red.) poznacie państwo nazwisko tej wybranki – oznajmił.
Czytaj też:
Ambasador Ukrainy o decyzji ws. UPA. "Nie wykluczam, że ktoś to specjalnie zainicjował" Czytaj też:
Czemu Polacy nie chcą płacić na wojnę? Sobkowiak-Czarnecka diagnozuje Czytaj też:
Rok Goeringa w Niemczech? Polityk o decyzji władz Lwowa
