Minister funduszy i polityki regionalnej ogłosiła w czwartek, że opuszcza rząd Donalda Tuska. Jednocześnie Pełczyńska-Nałęcz poinformowała o rezygnacji z kierowania Polską 2050, którą przejęła na początku roku. Polityk uzasadniła swoją decyzję rozczarowaniem działaniami koalicji rządzącej, w tym postawą części parlamentarzystów własnego ugrupowania. "Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki" – napisała.
Według informacji Onetu decyzja nie była jednak spontaniczna. Parlamentarzystka miała rozważać odejście od dłuższego czasu.
Horała: To nie moja łąka
Do sytuacji odniósł się w piątek na antenie Radia Zet wicemarszałek Sejmu Marcin Horała.
– Nie jestem znawcą stosunków wewnątrz rządu i o co tam ostatecznie poszło. Minister czasami w jakimś tam konflikcie pewnie z innymi częściami rządu czy z premierem była – powiedział polityk Rozwoju Plus.
Horała przyznał, że stanowisko Pełczyńskiej-Nałęcz jest dla niego trochę niezrozumiałe. – Jakby ten bezpośredni powód... Bo ostatecznie to wygląda, jakby było przygotowane na to, że przeszła dwukadencyjność w Sejmie, a nie przeszła dwukadencyjność, a jakby protokół został odpalony i tak – ocenił.
– To takie no z życia chrząszczy powiedzmy, a to nie moja łąka – dodał.
Pełczyńska-Nałęcz w Rozwoju Plus?
Marcin Horała odniósł się również do możliwości transferu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz do ugrupowania Mateusza Morawieckiego.
– Nic mi nie wiadomo, żebyśmy na ten temat rozmawiali, ponieważ jesteśmy ogólnie nastawieni przyjaźnie do ludzi i na współpracę bardziej niż na konflikt, to nie wykluczam, że moglibyśmy porozmawiać na ten temat, choć mi ciężko to sobie wyobrazić – ocenił poseł Rozwoju Plus.
Jak podkreślił wicemarszałek Sejmu: "Pani minister jeszcze do niedawna była w tym rządzie, który my uważamy za generalnie bardzo zły rząd. No i siłą rzeczy w związku z tym podpisywała się pod całym szeregiem złych działań i złych efektów działań".
– A my jesteśmy po to, żeby ten rząd zmienić, więc to raczej taki bardzo ekwilibrystyczny scenariusz – dodał.
Czytaj też:
"Musi to wytłumaczyć". Burza wokół rezygnacji minister Czytaj też:
"Kierownik doceni". Pełczyńska-Nałęcz wbija szpilę byłym kolegom
