Media często pytają polityków PiS, Konfederacji i Rozwoju Plus, czy dopuszczają zawarcie po wyborach szerokiej koalicji "prawicowej" z udziałem Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Politycy odpowiadają, że o kształcie potencjalnej koalicji zdecydują wyborcy poprzez wynik wyborów.
Jednocześnie Rozwój Plus gorączkowo wzywa, by odrzucić jakikolwiek układ polityczny z Braunem, choć nie wiadomo, czy ugrupowanie Mateusza Morawieckiego w ogóle wejdzie do przyszłego parlamentu. Braun raczej bez problemu przekroczy próg. Po prawej stronie pojawiają się też głosy, by PiS, dwie Konfederacje i Rozwój Plus wystawiły jedną listę w wyborach do Sejmu.
W piątek Morawiecki został poproszony o odniesienie się do tej sprawy podczas wywiadu dla Radia Zet. Były premier postawił sprawę jasno – wyklucza zarówno pakt senacki, jak i ew. koalicję po jesieni 2027 z Konfederacją Korony Polskiej.
Morawiecki: Rozwój Plus nie wejdzie do rządu z Grzegorzem Braunem
– Mogę to zagwarantować. Rozwój Plus nie wejdzie do rządu ani z Grzegorzem Braunem, ani z Donaldem Tuskiem – powiedział w rozmowie z Marcinem Zaborskim.
– Pakt senacki tak, ale na pewno nie z ludźmi, którzy mówią o wyprowadzeniu wojsk sojuszniczych w Polsce. Na pewno nie z ludźmi, którzy bezczeszczą dobre imię Jana Pawła II. Na pewno nie z ludźmi, którzy uważają, że dzisiaj mamy Polskę na takim poziomie suwerenności, na niższym nawet poziomie suwerenności, niż w czasach zaborów za cara. […] Ludzi z Rozwoju Plus na pewno nie będzie, jeżeli będą tam ludzie Brauna. Człowieka, który chce przywrócić handel pomiędzy Niemcami a Rosją, który chce przywrócić do funkcjonowania Nord Stream 1 i Nord Stream 2. To są działania antypatriotyczne – mówił Mateusz Morawiecki w Radiu ZET.
– I powiedział mu [prezydentowi Nawrockiemu] pan to wprost, prosto w oczy: my nie wchodzimy do paktu, jeśli tam jest Grzegorz Braun? – dopytywał prowadzący.
– Powiedziałem – odpowiedział Morawiecki.
Nie wolno wspominać o opcji Polexit? "Dawanie paliwa Braunowi"
Na polskiej scenie polityczno-medialnej trwa również wzmożenie z powodu stwierdzenia przez Jarosława Kaczyńskiego rzeczy zupełnie oczywistej – że ciężko liczyć na reformę Unii Europejskiej automatycznie stawiając Polskę w sytuacji bezalternatywnej, czyli członkostwa w tej organizacji bez względu na to, jaka Unia jest i jaka będzie w przyszłości. Trzeba więc przynajmniej mieć furtkę do ewentualnego Polexitu, chcąc realnie domagać się zwrotu UE z kierunku centralizacji w kierunku wspólnoty państw suwerennych. Kaczyński wielokrotnie ostrzegał bowiem, że postępująca centralizacja UE skończy się dla Polski całkowitą już utratą suwerenności.
Na postawienie takiego postulatu nie godzi się Mateusz Morawiecki. – Polexit to kapitulacja. Polexit to osłabienie Polski. Mam bardzo wielu znajomych, przyjaciół, nawet rodzinę w Wielkiej Brytanii. Wiem, co się stało w Wielkiej Brytanii również po Brexicie. Powinniśmy przypatrzeć się, jak zmienia się sytuacja w państwie, które wychodzi z Unii Europejskiej, a jest dużo silniejsze od nas. I dlatego uważam, że nawet rozmowa o Polexicie jest w tym momencie dawaniem paliwa Braunowi, dawaniem paliwa sfanatyzowanej części prawicy, a to jest z kolei woda na młyn dla Donalda Tuska – ocenił Morawiecki.
Polityk oznajmi, że podjął decyzję o wykluczeniu z list Rozwoju Plus każdego, kto byłby za wyjściem Polski z Unii Europejskiej. Morawiecki powiedział, że będzie "zaporą" przed wyjściem Polski z UE.
Zdaniem byłego szefa rządu "obóz patriotyczny, polska prawica musi mieć mocną reprezentację ludzi, którzy wiedzą, że nasz interes jest w UE, tylko trzeba umieć tam twardo negocjować, budować koalicję, a nie obrażać się na ludzi, na państwa, odwracać się tyłem, ściągać buta Chruszczowa i walić w pulpit".
Czytaj też:
Kaczyński powiedział rzecz oczywistą. Czarzasty grzmi: "Do Putina?" Czytaj też:
Tusk czy Braun? Jasna odpowiedź Czarnka
