Kanada zagrożona podziałem? W poniedziałek ważne referendum

Kanada zagrożona podziałem? W poniedziałek ważne referendum

Dodano: 
Flaga Kanady. Zdj. ilustracyjne
Flaga Kanady. Zdj. ilustracyjne Źródło: Pexels / Daniel Joseph Petty
Mieszkańcy kanadyjskiej Alberty pójdą w poniedziałek 19 października do urn, by zdecydować o przyszłości swojej prowincji.

W kanadyjskiej prowincji Alberta odbędzie się referendum, które może otworzyć nowy rozdział w sporze o przyszłość kraju. Mieszkańcy zdecydują między innymi, czy władze prowincji powinny rozpocząć formalny proces prowadzący do kolejnego głosowania w sprawie niepodległości.

Alberta jest jednym z najważniejszych gospodarczo regionów Kanady, a jej złoża ropy naftowej odgrywają kluczową rolę w krajowym sektorze energetycznym.

Jak zauważa agencja AFP, referendum będzie istotnym sprawdzianem jedności Kanady w czasie pogarszających się relacji z administracją amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa.

Dziesięć pytań. Jedno może otworzyć drogę do secesji

Zgodnie z informacjami kanadyjskiego nadawcy CBC wyborcy odpowiedzą na dziesięć pytań. Pięć z nich dotyczy polityki imigracyjnej, cztery odnoszą się do proponowanych zmian konstytucyjnych, a ostatnie przyszłości Alberty w granicach Kanady. Mieszkańcy zostaną zapytani, czy prowincja powinna pozostać częścią państwa, czy też jej władze mają rozpocząć proces prawny niezbędny do przeprowadzenia kolejnego, wiążącego referendum w sprawie odłączenia się od Kanady.

Głosowanie z 19 października nie będzie zatem bezpośrednią decyzją o niepodległości. Nawet zwycięstwo zwolenników rozpoczęcia procedury nie oznaczałoby automatycznego opuszczenia federacji. Dalsze kroki wymagałyby przeprowadzenia odpowiednich procedur prawnych, a ewentualna secesja wiązałaby się także z koniecznością negocjacji na szczeblu federalnym.

Separatyści wierzą w zwycięstwo. Sondaże pokazują co innego

Według danych sondażowych przywoływanych przez AFP niepodległość Alberty popiera mniej niż jedna czwarta mieszkańców prowincji.

Zupełnie inaczej nastroje społeczne ocenia Mitch Sylvestre, stojący na czele Alberta Prosperity Project, jednej z najbardziej rozpoznawalnych organizacji separatystycznych. "Nie zdziwiłbym się, gdybyśmy faktycznie wygrali to referendum. [...] Byłbym bardzo zaskoczony, gdybyśmy uzyskali mniej niż 40 procent" – powiedział Sylvestre w rozmowie z AFP.

Lider separatystów kwestionuje wiarygodność badań opinii publicznej i przekonuje, że rzeczywiste poparcie dla uniezależnienia się od Kanady jest znacznie większe. Ruch separatystyczny w Albercie wyrasta przede wszystkim z niezadowolenia z polityki władz federalnych. Jego zwolennicy krytykują politykę imigracyjną, zarzucają Ottawie nadmierną ingerencję w sprawy prowincji i obawiają się ograniczania swobód obywatelskich.

Referendum jest ważne dla premiera Marka Carneya, który dorastał w Albercie i zaangażował się w działania na rzecz utrzymania jedności państwa. Szef kanadyjskiego rządu przekonuje, że przyszłość prowincji powinna być związana z dalszym członkostwem w federacji.

Czytaj też:
Czy Łukaszenka poprze Trumpa w konflikcie z Kanadą?

Źródło: AFP / biznes.interia.pl
Czytaj także