Muzyka popularna nigdy wcześniej nie była tak łatwo dostępna, a jednocześnie chyba nigdy tak szybko jak wcześniej nie straciła na znaczeniu. Dziś każde, najbardziej nawet dzikie marzenie zagorzałego fana może zostać spełnione w ułamku chwili. Nagrania z koncertów na krańcach świata, edycje specjalne, wersje próbne, unikatowe remiksy – Internet oferuje to wszystko od ręki. A jeśli nie od ręki, to w ciągu doby na nośniku fizycznym, przy pomocy tego czy owego giganta sprzedaży. A jednocześnie… chyba nie potrafimy się tym cieszyć, bo nadmiar przytłacza, nadmiar otępia. Kiedyś podobne poszukiwania i łowy na rarytasy trwały miesiącami, jeśli nie latami. I jakże bywały satysfakcjonujące, gdy kończyły się sukcesem.
Zatem w tych fantastycznych – i jednocześnie kiepskich, bo promujących wtórność – czasach rośnie rola tych, którzy dokonują selekcji. Tak jak w świecie bieżących wiadomości i politycznych komentarzy – nie jest problemem dotarcie do jakiejś informacji, bo mamy ich aż za dużo. Problemem jest ułożenie ich w jakąś spójną historię. W opowieść, która coś nam wyjaśni.
To tylko show!
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
