• Maria KądzielskaAutor:Maria Kądzielska

Made in Vietnam

Dodano: 
Mężczyzna przejeżdża obok centrum badawczo-rozwojowego firmy Samsung w Hanoi w Wietnamie
Mężczyzna przejeżdża obok centrum badawczo-rozwojowego firmy Samsung w Hanoi w Wietnamie Źródło: PAP/EPA / LUONG THAI LINH
Kraj, do niedawna kojarzony głównie z produkcją tanich ubrań, dziś jest jednym z głównych beneficjentów globalnych przemian gospodarczych. Coraz więcej światowych koncernów, takich jak Samsung, Apple czy Nike, przenosi swoje fabryki z Chin właśnie nad rzekę Sajgon.

W światowej gospodarce coraz częściej pojawia się etykieta „Made in Vietnam”. Jeszcze 40 lat temu Wietnam należał do grona najuboższych państw świata, lecz od czasu Đổi Mới – reform z lat 80. – kraj zaczął przeobrażać się w jeden z najbardziej dynamicznych rynków Azji. Od 2000 r. wietnamskie PKB rosło średnio o ok. 6,2 proc. rocznie, ustępując w Azji jedynie Chinom. Efekty widać gołym okiem: Hồ Chí Minh City (dawny Sajgon) i Hanoi tętnią życiem, a napis „Made in Vietnam” widnieje na produktach, od butów sportowych po smartfony, symbolizując narodziny nowego azjatyckiego tygrysa.

Od butów po elektronikę

Przez lata Wietnam przyciągał inwestorów zagranicznych niskimi kosztami pracy i tanią siłą roboczą. Początkowo do kraju ściągały firmy odzieżowe i obuwnicze. Nike pojawił się w Wietnamie już w 1995 r. W ślad za nim Adidas, Puma i inni zaczęli przenosić nad rzekę Sajgon produkcję prostych wyrobów tekstylnych. Jednak na tym się nie skończyło. W ciągu ostatniej dekady nastąpił boom elektroniki – dziś na zlecenie globalnych gigantów Wietnam montuje smartfony, komputery i inne zaawansowane urządzenia. Dla porównania: w 2010 r. wyroby elektroniczne stanowiły zaledwie 14 proc. eksportu Wietnamu, a w 2020 r. już 38 proc. To oznacza przejście od „fabryki T-shirtów” do centrum produkcji elektroniki, co naturalnie przekłada się na lepiej płatne miejsca pracy dla bardziej wykwalifikowanych pracowników.

Ten zwrot ku elektronice napędzają inwestycje największych światowych graczy. Samsung, który jeszcze dekadę temu był obecny głównie w Chinach, dziś produkuje w Wietnamie ok. 60 proc. swoich smartfonów (ok. 132 mln sztuk rocznie). Niewielu użytkowników zdaje sobie sprawę, że już w 2019 r. Samsung zamknął swoją ostatnią fabrykę telefonów w chińskim Huizhou, przenosząc główną produkcję do nowych kompleksów w Bac Ninh i Thai Nguyen na północy Wietnamu. Efekt? Wartość eksportu Samsunga z Wietnamu sięga dziesiątek miliardów dolarów rocznie – szacuje się, że firma odpowiada za ok. jednej czwartej eksportu kraju. Podobną drogą poszedł przemysł obuwniczy: Nike w 2024 r. produkował aż 50 proc. swoich butów sportowych właśnie w Wietnamie, czyniąc z tego kraju swój największy hub wytwórczy. Również Adidas ograniczył bazę w Chinach. Obecnie ok. 50 proc. obuwia marki Adidas powstaje w wietnamskich fabrykach. Takie statystyki wyraźnie wskazują, że globalne koncerny coraz śmielej stawiają na Hanoi kosztem Pekinu.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także