Ogień, który wybuchł w czwartek po południu, objął ponad 300 hektarów lasów i terenów przyległych. Akcja gaśnicza trwa nadal, jednak pożar nie rozprzestrzenia się już na kolejne obszary. Jak poinformował zastępca komendanta wojewódzkiego PSP w Warszawie st. bryg. Waldemar Wysowski, teren objęty pożarem został już otoczony przez strażaków. Obecnie służby skupiają się na dogaszaniu pojedynczych zarzewi ognia i zabezpieczaniu obrzeży pogorzeliska.
Spłonęło nawet 300 hektarów
Pożar wybuchłw czwartek w miejscowości Międzyleś. Ogień początkowo objął kilka hektarów lasu, ale bardzo szybko zaczął się rozprzestrzeniać. Powodem był silny wiatr, który utrudniał działania strażaków od pierwszych godzin akcji. Na miejsce skierowano początkowo ponad 40 zastępów straży pożarnej. Strażaków wspierały dwa samoloty gaśnicze Dromader oraz policyjny śmigłowiec Black Hawk.
Jeszcze tego samego dnia strażacy przyznawali, że sytuacja jest daleka od opanowania. W kolejnych godzinach powierzchnia objęta ogniem rosła. Ostatecznie żywioł strawił ponad 300 hektarów lasów i terenów przyległych.
W sobotę wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski poinformował, że w akcję zaangażowanych jest blisko 1300 strażaków oraz 335 pojazdów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Na miejscu pracują także policjanci, leśnicy i żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Według przekazanych informacji wsparcia udziela 120 żołnierzy WOT.
Coraz więcej pytań o przyczyny pożaru
Równolegle z akcją gaśniczą trwa wyjaśnianie okoliczności wybuchu pożaru. Nadleśniczy Nadleśnictwa Mińsk Piotr Serafin nie wyklucza, że ogień mógł zostać podłożony celowo. Jak relacjonował, pożar został wykryty przez kamerę zamontowaną na wieży obserwacyjnej około godz. 13.30. Ogień pojawił się początkowo na gruntach prywatnych.
– To są grunty szóstej klasy, które jeszcze niedawno były uprawiane – wyjaśniał nadleśniczy. Według Serafina podczas akcji gaśniczej pojawiła się przesłanka mogąca wskazywać na podpalenie. Kamera zarejestrowała jeden słup dymu, jednak załoga samolotu gaśniczego zauważyła kolejne ognisko pożaru przed głównym frontem ognia. – Z tego powodu możemy sądzić, że było to podpalenie – powiedział.
Czytaj też:
Ogromny pożar lasu na Mazowszu. Nadleśniczy: To mógł być podpalaczCzytaj też:
Kolejny pożar w Polsce. "Ogień wymknął się spod kontroli"
