Skarbówka chce podatku od anonimowych wpłat na zbiórki charytatywne

Skarbówka chce podatku od anonimowych wpłat na zbiórki charytatywne

Dodano: 
Raper Bedoes (L), influencer Piotr Hancke (C) znany jako Łatwogang i piłkarz reprezentacji Polski Robert Lewandowski
Raper Bedoes (L), influencer Piotr Hancke (C) znany jako Łatwogang i piłkarz reprezentacji Polski Robert Lewandowski Źródło: PAP / Krzysztof Ćwik
Fiskus uznaje, że anonimowe wpłaty na internetowe zbiórki charytatywne nie są darowiznami. Wedle takiej interpretacji beneficjenci muszą zapłacić podatek PIT nawet od pieniędzy zebranych na leczenie.

Jak pisze w środę "Rzeczpospolita" skarbówka miała zmienić podejście do charytatywnych zbiórek w internecie. Jeśli darczyńca jest anonimowy, to znaczy podpisał się pseudonimem, nickiem lub skrótem, to jego wpłaty nie są uznawane za darowiznę.

Fiskus chce PIT od zbierających na leczenie

Jest to praktyka utrwalona i często spotykana. – Na internetowe charytatywne zbiórki wpłacają tysiące filantropów. Ale wielu z nich podpisuje się tylko jakimś pseudonimem albo skrótem. I w tym fiskus upatrzył sposób na opodatkowanie wpłat – mówi Bartosz Przybysz, radca prawny i doradca podatkowy.

Efekt takiego podejścia skarbówki jest jednak dramatyczny. Darowizny są bowiem w większości przypadków zwolnione z podatku. Natomiast wpłaty niebędące darowizną nie podlegają ustawie o podatku od spadków i darowizn, co oznacza, że nie są zwolnione. Muszą być rozliczone jako przychód z innych źródeł na podstawie ustawy o podatku dochodowym PIT, czyli standardowo według stawki 12 albo 32 procent.

Anonimowe wpłaty nie są traktowane jako darowizna

Aby lepiej zobrazować skalę problemu, "Rzeczpospolita" zwraca uwagę na konkretne przypadki. W jednym z nich przewlekle chora kobieta, która zbierała w ten sposób pieniądze na terapię, dowiedziała się od urzędników, że wpłaty od nieznanych osób nie są darowiznami (interpretacja nr 0111-KDIB1-3.4015.8.2026.2.AN). W innej sprawie zbierający na leczenie inwalida usłyszał podobną odpowiedź – "aby wpłata mogła zostać uznana za darowiznę (…) koniecznym jest, aby darczyńca był możliwy do zidentyfikowania przynajmniej z imienia i nazwiska" (nr 0111-KDIB1-1.4015.1.2026.1.RH).

Kolejny przypadek. Wdowa po mężczyźnie, na którego wsparcie zbierano pieniądze, musi wykazać anonimowe wpłaty w zeznaniu rocznym. Także rodziców 7-letniego chłopca z czterokończynowym porażeniem mózgowym skarbówka zobowiązała do zapłaty PIT od zebranych środków.

Czy można "obejść" tę sztuczną komplikację? Tak, ale to oznacza koszty

Prawnicy, z którymi rozmawiała "Rz" podważają interpretację skarbówki. Bartosz Przybysz zauważa, że przecież brak danych wpłacającego nie oznacza, że wpłata nie stanowi darowizny. "Taki warunek nie wynika z kodeksu cywilnego" – podkreśla.

– Najważniejszy jest cel, czyli chęć obdarowania drugiej strony – zwraca uwagę Michał Gądek, radca prawny w kancelarii Michał Gądek i Partnerzy.

Beneficjent może skorzystać z kwoty wolnej od PIT wynoszącej 30 tys. zł rocznie, jednak zbiórki często przekraczają ten próg. Wpłaty należy też zsumować z innymi dochodami – z etatu czy umów zlecenia – co może podbić stawkę do 32 proc. powyżej 120 tys. zł łącznego dochodu.

Gądek tłumaczy, że rozwiązaniem jest zbieranie pieniędzy za pośrednictwem fundacji lub stowarzyszenia. Organizacja nie płaci CIT, bo realizuje cele statutowe, a beneficjent nie płaci PIT – wsparcie traktowane jest jako zwolnione z podatku świadczenie z pomocy społecznej. Jednak organizacje zwykle potrącają sobie koszty obsługi, więc potrzebujący nie otrzymuje całej zebranej kwoty, a przecież celem zbiórki jest, aby dostał jak najwięcej.

Czytaj też:
Szokujące wytyczne rządu, by KAS karał przedsiębiorców. Apel do dziennikarzy
Czytaj też:
Kierwiński broni żony i atakuje PiS. "Zlikwidowali jej stanowisko"

Źródło: Rzeczpospolita / Fakt
Czytaj także