Relacje z USA. Przydacz: Jestem gotów wspierać Kosiniaka-Kamysza

Relacje z USA. Przydacz: Jestem gotów wspierać Kosiniaka-Kamysza

Dodano: 
Marcin Przydacz
Marcin Przydacz Źródło: PAP / Przemysław Piątkowski
Mam nadzieję, że do spotkania [Kosiniaka-Kamysza z Hegsethem - przyp. red.] w najbliższym czasie dojdzie – powiedział szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej.

Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało w poniedziałek 21 września, że "ze względu na pilną prośbę strony amerykańskiej, środowa wizyta w Pentagonie wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza odbędzie się w innym terminie”.

MON podkreślił w komunikacie, że "po sygnałach ze strony amerykańskiej, a także po spotkaniu szefów sztabów krajów NATO, niezbędne jest teraz pilne podjęcie nowych działań dotyczących bezpieczeństwa krajów Paktu".

Przydacz: Powinno dojść do spotkania w Pentagonie

Szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz deklaruje pełne wsparcie dla szefa MON, jeśli chodzi o spotkanie z Petem Hegsethem.

– Jestem gotów, myślę, że całe środowisko pana prezydenta, nawet wspierać pana Władysława Kosiniaka-Kamysza w tym spotkaniu, bo im szybciej do niego dojdzie, tym lepiej, bo trzeba przechodzić do konkretów. Decyzja polityczna [o stałej bazie USA w Polsce – przyp. red.] wypracowana przez prezydentów jest, teraz trzeba ją wykonać i wykonuje to Ministerstwo Obrony Narodowej. Wiem, że byli wiceministrowie, ale to nie to samo – powiedział na antenie Radia Zet.

Przydacz wskazał również, że w obecnej chwili to Biały Dom najmocniej wspiera polskie starania w sprawie utworzenia w naszym kraju stałej bazy wojskowej USA. W Pentagonie ścierają się bowiem różne interesy i koncepcje, według których Amerykanie albo powinni pozostać w Niemczech albo zwrócić się ku Pacyfikowi.

– Zgadzam się z tymi ekspertami w Polsce, i to wcale niezwiązanymi z obozem prawicy, którzy mówią "tak, to Biały Dom i Donald Trump jest dzisiaj naszym głównym jakby pomagającym w tej sprawie". Gdybyśmy tylko zależeli od urzędników Pentagonu, myślę, że nie byłoby tutaj tak wielu konkretów – stwierdził i dodał: "to relacja personalna pomiędzy prezydentem Nawrockim a prezydentem Trumpem i bardzo duża sympatia samego prezydenta Stanów Zjednoczonych do Polski powoduje, że taka decyzja została podjęta".

Czytaj też:
Minister zachwycony relacjami Nawrockiego z Trumpem. Wymowne określenie
Czytaj też:
"Z postkomucha komunizm wyjść nie może". Przydacz uderza w Czarzastego

Opracował: Marcin Bugaj
Źródło: Radio Zet
Czytaj także